Unia Europejska w kryzysie egzystencjalnym?

1.4. „State of the Union” i druga wizja Junckera

Pięć scenariuszy Jean-Claude Junckera nie do końca wszystkich zadowoliło, w tym nawet promotora tych reform, który sam dawał do zrozumienia, że scenariusz ostatni, federalizacja, w ostatnich czasach byłby trudny do przeforsowania, natomiast dwa pierwsze są zbyt mało ambitne, by kogokolwiek zadowolić. Dlatego J-C. Juncker po pół roku, 13 września 2017 r. w swym dorocznym wystąpieniu na modłę amerykańskiego raportu prezydenta, zwanym state of the Union, przedstawił kolejną, zmodyfikowaną wersję swej własnej wizji przyszłości UE oraz procesu integracyjnego[i].

We wrześniu 2017 r. Juncker stwierdził, że do 2025 r. "czas zbudować bardziej zjednoczoną, silniejszą i bardziej demokratyczną Unię", opartą na trzech zasadach: wolności, równości i praworządności

Uznał w orędziu, że "Europa złapała wiatr w żagle" i zgodnie z logiką "raportu pięciu prezydentów" ocenił, że do 2025 r. "czas zbudować bardziej zjednoczoną, silniejszą i bardziej demokratyczną Unię". Zaznaczył, że w tym celu "konieczne będą wzajemne ustępstwa", ale nie krył optymizmu i twierdził, iż europejski program handlu będzie wzmocniony, nowe umowy o wolnym handlu, np. z Australią i Nową Zelandią będą podpisane, a europejski przemysł będzie bardziej konkurencyjny, w tym, co ważne, pozwoli też UE na liderowanie w walce ze zmianami klimatycznymi. Wiele uwagi mówca poświęcił migracji i wnioskom stąd płynącym, natomiast w kwestii, która nas najbardziej tutaj interesuje do przedstawionych wcześniej pięciu scenariuszy dodał "szósty, swój własny", uderzając przy tym mocno w osobiste tony. Jak mówił: "Dla mnie Europa jest czymś więcej niż tylko jednolitym rynkiem. Znaczy więcej niż pieniądze, więcej niż waluta, więcej niż euro. Zawsze chodziło w niej o wartości.  Dlatego mój «szósty scenariusz» zakłada trzy podstawowe wartości, trzy niezachwiane zasady: wolność, równość i praworządność". Zaznaczył przy tym twardo, że "Europa jest przede wszystkim Unią wolności" – i taka właśnie ma pozostać. Ale nie zrobi tego, jeśli wszyscy w niej nie będą równi, jeśli kontynent nie będzie "oddychał dwoma płucami" od Wschodu do Zachodu, a nade wszystko, jeśli "siła prawa nie zastąpi prawa siły". Tylko pod tym warunkiem UE będzie bardziej zjednoczona i silniejsza.