Jeśli spojrzeć w perspektywie historycznej na zmiany traktatowe wraz ze związaną z nimi retoryką, symboliką i rozwiązaniami prawno-politycznymi, to rzuca się w oczy, że pogłębianiu integracji europejskiej towarzyszył narastający „duch antyfederalistyczny”. Najbardziej dwuznaczny pod tym względem był Jednolity akt europejski, bowiem sygnalizował on dążenie do powołania Unii Europejskiej, ale w żaden sposób nie precyzował, czym ten nowatorski twór polityczny ma być. Traktat z Maastricht nie odpowiedział na to pytanie w zdecydowany sposób, ale wprowadził do traktatów pojęcie tożsamości narodowej. Projekt Konstytucji Europejskiej miał akcenty federalistyczne w warstwie symboliczno-retorycznej (sama nazwa „Konstytucja”), ale w rozwiązaniach prawnych wątek federalistyczny był słabo obecny. Traktat z Lizbony jako rewizyjny usunął wszystkie elementy symboliczne, które mogły kojarzyć Unię nie tylko z państwem federalnym lub konfederacją, ale z jakimkolwiek organizmem quasi-państwowym, a ponadto wzmocnił, przynajmniej w warstwie deklaratywnej, rolę nośników politycznej tożsamości narodowej – parlamentów narodowych. Koncepcje federalistyczne pojawiały się i pojawiają w sposób donośny w debatach publicznych i politycznych, ale praktyka polityczna Unii coraz wyraźniej się z nimi rozchodziła i rozchodzi.
Wydaje się, że o odchodzeniu od idei federalistycznych, a w interesującym nas zakresie – także o coraz silniejszym umocowaniu parlamentów narodowych w strukturze politycznej Unii, w miarę pogłębiania się integracji europejskiej, przesądziła zbieżność dwóch nakładających się na siebie okoliczności, sił i zamiarów:
- uznawana powszechnie konieczność strukturalnej przebudowy instytucji europejskich, związana z perspektywą rozszerzenia Unii, tak by możliwe było w niej podejmowanie decyzji w sytuacji radykalnie zwiększonej liczby państw członkowskich, z których część nie mieściła się w kategorii kulturowo-polityczno-geograficznej „Europy Zachodniej”;
- wyroki niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, które prawnie związały władze polityczne Niemiec jeśli chodzi o warunki brzegowe dalszej integracji europejskiej, a zatem de facto wyznaczyły te warunki dla całej Unii, gdyż kontynuacja „ever closer Union” bez Niemiec była niemożliwa.
Kwestia otwartości Wspólnot Europejskich, a w przyszłości Unii Europejskiej na wyzwalające się spod dominacji sowieckiej państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej pojawiła się po raz pierwszy w punkcie siódmym dziesięciopunktowego planu zjednoczenia Niemiec, przedstawionego przez kanclerza Helmuta Kohla w Bundestagu w listopadzie 1989 roku1. Ponieważ o planie nie zostali wcześniej poinformowani przywódcy europejscy, został on przyjęty wręcz wrogo, lecz w reakcji tej nie tyle chodziło o niechęć do otwartości Wspólnot na nowe kraje, lecz o zjednoczenie Niemiec przy ich dotychczasowym oporze wobec powołania unii monetarnej (wprowadzenia euro). Prezydent Mitterrand jasno zasygnalizował, że zgoda Francji na zjednoczenie Niemiec (de facto inkorporację Niemiec Wschodnich do RFN) jest uwarunkowana niemiecką zgodą na unię monetarną2. Po czterech tygodniach intensywnych negocjacji osiągnięto porozumienie. Konkluzje Rady Europejskiej ze Strasburga (grudzień 1989) przesądziły o powołaniu unii monetarnej i umożliwiły zawieranie umów stowarzyszeniowych z krajami byłego bloku sowieckiego; Rada Europejska nie tylko stworzyła taka możliwość, ale zadecydowała też o powołaniu Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, który miał być narzędziem wspólnoty w transformacji gospodarek tych krajów i ich przejściu do modelu wolnorynkowego. W ten sposób pogłębienie integracji europejskiej i rozszerzenie Unii na Wschód i Południe zaczęły iść ręka w rękę.
Konkluzje kopenhaskie (czerwiec 1993) powiązały strukturalnie rozszerzenie Unii na kraje Europy Środkowo-Wschodniej z pogłębieniem integracji. Rada Europejska uzgodniła, że te kraje regionu, które dążą do członkostwa w Unii, powinny je uzyskać pod warunkiem spełnienia określonych wymogów (kryteriów kopenhaskich). Jednocześnie stwierdzono, że „zdolność Unii do przyjęcia nowych członków przy utrzymaniu tempa europejskiej integracji leży w istotnym interesie zarówno Unii, jak i krajów kandydujących do niej”.
- 1 Cyt. za: http://germanhistorydocs.ghi-dc.org/pdf/eng/Chapter1_Doc10English.pdf, dostęp: 23.07.2018.
- 2 Francuski warunek zgody na zjednoczenie Niemiec był wielokrotnie omawiany, ostatnio: Bozo F., Mitterrand, the End of the Cold War, and German Unification, Berghahn Books, New York 2009; Marsh D., The Euro: the battle for the new global currency, Yale University Press, New Haven 2011.