Ratunek dla Unii: wzmocnienie parlamentów narodowych

8. Parlamenty narodowe jako potencjalne narzędzie kontestacji integracji europejskiej

Istotnym zjawiskiem politycznym wewnątrz Unii jest pojawienie się nowego kontekstu politycznego, w którym zaczęło funkcjonować hasło wzmocnienia roli parlamentów narodowych. Stało się ono znakiem rozpoznawczym tych sił politycznych i państw członkowskich, które kwestionują obecny stan integracji europejskiej jako zbyt unifikujący tworzące Unię narody, a przede wszystkim kontestują plany związane z pogłębieniem integracji, zwłaszcza – ze zróżnicowaniem kręgów integracji. Ten nurt pojawił się w deklaracjach dwóch państw z regionu Europy Środkowo-Wschodniej (Polski i Węgier) oraz partii politycznych, które samodzielnie utworzyły w nich rządy (PiS i Fidesz), ale okazjonalnie i niezobowiązująco był wspierany w miękkiej formie przez pozostałe państwa Grupy Wyszehradzkiej.

Sądzę, że wybór postulatu „zwiększenia roli parlamentów narodowych” jako narzędzia politycznej kontestacji planów pogłębienia integracji europejskiej związany był z postulatem rządu Zjednoczonego Królestwa z 2015 roku, by przyznać parlamentom narodowym prawo „czerwonej kartki” (przez analogię do procedury kartki „żółtej” i „pomarańczowej”, zawartej w protokole nr 2 do Traktatu z Lizbony), czyli możliwość zablokowania propozycji prawodawczych zgłoszonych w ramach Unii. Postulat ten z licznymi zmianami został zaakceptowany w konkluzjach Rady Europejskiej z lutego 2016 roku. Ponieważ jednak Zjednoczone Królestwo opuściło Unię, to jedyna podstawa prawna (wspomniane konkluzje Rady Europejskiej), do której można by się odwołać, zniknęła, a wobec braku większego poparcia idea „czerwonej kartki” podnoszona jest i łączona z wzmocnieniem roli parlamentów narodowych właściwie tylko w Polsce. Np. na konferencji naukowej dotyczącej przyszłości integracji europejskiej (styczeń 2017) przewodnicząca sejmowej komisji ds. UE, posłanka Izabela Kloc, zaznaczyła, że jednym z postulatów Polski dotyczących reformy UE jest wzmocnienie parlamentów narodowych w zakresie ich roli kontrolnej wobec instytucji unijnych, m.in. dotyczącej badania zgodności projektów aktów prawnych UE z zasadą pomocniczości, poprzez zastąpienie istniejącego mechanizmu tzw. żółtej kartki „czerwoną kartką”. Chodzi o to – dodała Kloc – „aby Komisja Europejska nie tylko przyjmowała do wiadomości protest ze strony państw, ale aby była zmuszona do uwzględnienia postulatów parlamentów narodowych”1.

Do wyrażania politycznego sprzeciwu wobec pogłębiania integracji europejskiej używane są też istniejące formy współpracy międzyparlamentarnej, np. Konferencja Przewodniczących Parlamentów, na której (w maju 2016) marszałek polskiego Sejmu przedstawił projekt wspólnej deklaracji sprzeciwiającej się federalizacji Unii i w ramach debaty o przyszłości Europy zaproponował „w miejsce postulatu «większej, pogłębionej integracji» (…) rozważenie koncepcji Europy solidarnych państw, układających swe stosunki w obrębie UE wedle zasady: «wolni z wolnymi, równi z równymi»”2. Konferencja odnotowała fakt zgłoszenia deklaracji w konkluzjach prezydencji, ale nadmieniła również brak jakiegokolwiek poparcia dla niej, oraz szerokie poparcie dla deklaracji przewodniczących parlamentów Francji, Włoch, Niemiec i Luksemburga, która wzywała do „większej europejskiej integracji”, i wobec której polskie przedłożenie miało charakter polemiczno-blokujący3.

Kwestia zwiększenia roli parlamentów narodowych została także podniesiona przez Polskę i V4 przed podpisaniem deklaracji rzymskiej. We wspólnym przedłożeniu pt. „Silna Europa. Unia zaufania i działania. Wkład do deklaracji rzymskiej 2017”, przywódcy V4 stwierdzili m.in.: „Musi zostać wzmocniona demokratyczna kontrola na szczeblu narodowym nad procesem prawodawczym i politycznym w UE. Powinno się rozważyć bardziej znaczącą i lepiej określona rolę w tym zakresie parlamentów narodowych, gdyż wzmocniłoby to legitymizację procesu decyzyjnego w Unii”4. Jakkolwiek zasadniczym motywem tego przedłożenia były obawy przed marginalizacją krajów regionu w większości pozostających poza strefą euro i rozwiązaniami pogarszającymi ich pozycję na rynku usług, to znamienne jest, że w tym kontekście przywołano też kwestie roli parlamentów narodowych. Premier Beata Szydło dawała do zrozumienia – co najmniej na użytek krajowy – że w przypadku niewprowadzenia do deklaracji rzymskiej zasadniczych elementów ze wspólnego przedłożenia V4, nie zawaha się przed odmową złożenia podpisu.

Spośród krajów V4, Polska najmocniej podnosi postulat wzmocnienia parlamentów narodowych w UE. Charakterystyczne jest jednak to, że poza ideą powrotu do zdezaktualizowanej koncepcji „czerwonej kartki” ani polski rząd, ani Sejm i Senat nie przedkładają nawet wstępnych koncepcji zawierających intuicje, na czym to wzmocnienie miałoby polegać. W ten sposób najgorętszy wśród państw członkowskich rzecznik wzmocnienia parlamentów narodowych w UE redukuje ten postulat do wymiaru politycznej kontestacji.