2. Wybory prezydenckie

2.5.Stan posiadania partii politycznych

Ustalenie „partyjnego” wyniku wyborów prezydenckich nie jest tak proste, jak w przypadku wyborów sejmikowych lub parlamentarnych. Wiąże się to z faktem skomplikowanej gry wyborczymi identyfikacjami, jaką prowadzą kandydaci. Jej istotą jest przede wszystkim kamuflowanie przynależności partyjnej przez kandydatów sprawujących urząd prezydenta.

By uniknąć zarzutów o stronniczą lub nieprawidłową interpretację związków między prezydentem a ugrupowaniem politycznym, w aneksie podałem pełną listę wybranych w wyborach 2018 roku prezydentów wraz z danymi dotyczącymi przyjętej na potrzeby niniejszego opracowania afiliacji. Umożliwia to dokonanie względnie łatwej korekty przez czytelników, którzy uważają za sensowne przyjęcie innych kryteriów.

Relacje prezydentów z radą zostały opisane jako pięć możliwych sytuacji: (1) sytuacja, w której klub lub kluby wspierające prezydenta w kampanii mają większość, została opisana jako większość prezydenta, (2) druga możliwość to koalicyjna większość popierająca prezydenta, ale złożona z podmiotów, które są od prezydenta niezależne, to przewaga prezydenta, (3) przewaga opozycji to z kolei stan, w którym ugrupowania opozycyjne mają większość w radzie, ale nie stanowią jedności, (4) wreszcie ostatnia jasna sytuacja to większość w radzie w rękach jednego klubu opozycyjnego wobec prezydenta, określona w tabeli 9 jako większość opozycji.

Tabela 12. Afiliacje polityczne i relacje prezydentów z radą miasta

Afiliacja Liczba miast Większość prezydenta Przewaga prezydenta Przewaga opozycji Większość opozycji Niejasne
KO 23 14 8 1
N_KO 17 9 6 1 1
SLD i N_SLD 5 4 1
PiS 4 2 1 1
N_PiS 6 6
Niezależni 49 12 19 4 2 10
PSL i N_PSL 2 1 1
Kukiz’15 1 1
Łącznie 107 38 45 8 2 12

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych PKW oraz analizy prasy i lokalnych portali informacyjnych

Jak widać w tabeli 9, większość prezydentów z Koalicji Obywatelskiej będzie miało względnie komfortowe warunki rządzenia. Dotyczy to także największych ośrodków, takich jak Warszawa czy Łódź, gdzie kluby popierające prezydenta mają odpowiednio 2/3 i 4/5 mandatów w radzie. Najtrudniejszą sytuację w tej grupie prezydentów miast ma Mariusz Wołosz w Bytomiu. W 25-osobowej radzie tego miasta zasiadają dwa potencjalnie antagonistyczne wobec niego kluby PiS (9 mandatów) i byłego prezydenta Damiana Bartyli (6 mandatów).

W komfortowy sposób będą mogli rządzić prawie wszyscy prezydenci wybrani z poparciem KO – dobrym przykładem jest tu Jacek Majchrowski, za którym stoi 23 osobowy klub w 40 osobowej radzie miasta. Odwrotną sytuację ma prezydent Wodzisławia, Mieczysław Kieca, który ma przeciwko sobie koalicję zbudowaną z PiS i lokalnych klubów.

W grupie prezydentów reprezentujących PiS w dwóch przypadkach (Stalowa Wola, Zamość) będziemy mieli do czynienia z bezpieczną większością, w jednym (Otwock) ze względnie łatwą do zbudowania (PiS ma 10 mandatów w 21 osobowej radzie), a w Chełmie – trwałą przewagę będą miały kluby opozycyjne KO i byłej lewicowej prezydent miasta Agaty Fisz. We wszystkich sześciu przypadkach prezydentów wybranych z poparciem PiS mamy do czynienia z sytuacją, w której kluby prezydenckie dysponują większością pod warunkiem zawarcia koalicji z klubem PiS.

Prezydenci związani z lewicą i PSL w większości będą mieli za sobą poparcie większości w radzie. Niejasna jest jedynie sytuacja prezydent Świdnicy – rada tego miasta miała problem nawet z wyłonieniem przewodniczącego, a konflikt personalny podzielił największy klub. Taka sytuacja – podziałów w poprzek klubów utworzonych po wyborach – może się zresztą powtarzać w innych miastach, komplikując sytuację tam, gdzie dziś prezydenci wydają się dysponować bezpieczną przewagą. Ale stwarza ona także przed wieloma prezydentami okazję do budowania lojalnej większości także w tych miastach, w których układ powyborczy nie wskazuje na taką perspektywę.

Najciekawsza wydaje się sytuacja prezydentów niezależnych. W grupie tej najwięcej jest takich, którzy kandydowali, mając za przeciwników kandydatów z poparciem KO i PiS, co utrudnia budowanie większości w radzie. Sytuację większości prezydenckiej spotykamy tu tylko w jednej czwartej przypadków – w miastach, w których klub prezydencki zdobył większość. Ze zorganizowaną i silną większością opozycji będzie musiał sobie poradzić prezydent Siedlec (ponad połowę radnych ma tam klub PiS), a w kilku kolejnych miastach już pierwsza sesja wskazuje na istnienie porozumienia kilku klubów przeciwko prezydentowi. Najbliższe miesiące pokażą też zapewne, jak rozstrzygnie się niejasna jeszcze sytuacja koalicyjna w kilkunastu następnych miastach. Zapewne częścią tego rozstrzygnięcia będą nominacje wiceprezydentów lub też mniej lub bardziej zakamuflowane decyzje personalne. Tak czy inaczej – w tej właśnie sferze pole manewru urzędujących prezydentów jest na tyle duże, że część z nich może budować nieformalne doraźne większości w kluczowych dla siebie głosowaniach.

Najciekawsza wydaje się sytuacja prezydentów niezależnych. W grupie tej najwięcej jest takich, którzy kandydowali, mając za przeciwników kandydatów z poparciem KO i PiS, co utrudnia budowanie większości w radzie

Warto w tym miejscu wyjaśnić kim są „niezależni prezydenci”. Można wskazać kilka kategorii:

  1. prezydentów, których wyniósł do władzy jakiś niezależny od partii układ lokalny, a którzy potem bądź zostali niezależni, bądź – w wyniku rachub wyborczych – związali się później z jakąś partią (Marcin Krupa);
  2. prezydentów, którzy zostali wybrani jako kandydaci ogólnopolskiej partii, ale potem z nią zerwali (Paweł Adamowicz, Piotr Krzystek);
  3. prezydentów, którzy zostali wybrani, jako kandydaci ogólnopolskiej partii, ale potem ten związek ukryli, choć nie uległ on zerwaniu.
  4. przypadek będący odmianą trzeciego: sytuacja w której prezydenci nie ukrywają związku z partią, ale mimo to startują – jak Krzysztof Żuk – jako kandydaci lokalnego komitetu wyborczego.

Tabela 13. Prezydenci niezależni według partii, z której pierwszy raz zdobyli urząd

Pierwszy wybór UD/UW AWSCentroprawica SLD-UP KLD/PO PiS Inna
I kadencja 1
II kadencja
III kadencja 2 4 1
IV kadencja 3 10
V kadencja 1 1 1 4
VI kadencja 1 1 4
VII kadencja 1 2 4 18
VIII kadencja 17
Łącznie 107 38 45 8 2 12

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych PKW oraz analizy prasy i lokalnych portali informacyjnych

W przypadku prezydentów, których kariera na tym urzędzie rozpoczęła się przed rokiem 2002, a zatem w sytuacji, w której wybór zależał od rady decydowała przynależność partyjna albo komitet, z którego kandydowali do rady miasta. Tak było w przypadku należącego w momencie pierwszego wyboru do KLD prezydenta Gliwic Frankiewicza, czy kandydujących z list AWS przyszłych prezydentów Trójmiasta – Adamowicza, Karnowskiego i Szczurka oraz Wejherowa – Hildebrandta.

Ciekawy jest przypadek prezydentów takich jak Piotr Roman czy Robert Raczyński, którzy w latach 90. byli członkami ugrupowań centroprawicowych – SKL i PChD – ale po rozpadzie AWS kandydowali w pierwszych wygranych wyborach prezydenckich jako kandydaci komitetów lokalnych. Na lewicy podobnie uczynili prezydenci Torunia – Michał Zaleski i Krakowa – Jacek Majchrowski. Ten pierwszy po latach sprawowania mandatu jako radny SLD zdecydował się w roku 2002 na samodzielny start w wyborach i to mając za konkurenta kandydata z poparciem SLD-UP. Ten drugi – miał poparcie SLD ale startował jako kandydat komitetu „Przyjazny Kraków” i w swym pierwszym boju rozgromił Jana Rokitę i Zbigniewa Ziobro (żaden z nich nie wszedł wówczas do drugiej tury). Pod szyldem SLD-UP poszli natomiast wówczas trzej urzędujący do dziś prezydenci Legnicy, Rzeszowa i Świnoujścia (Tadeusz Krzakowski, Tadeusz Ferenc i Janusz Żmurkiewicz).

Ciekawy jest przypadek prezydentów takich jak Piotr Roman czy Robert Raczyński, którzy w latach 90. byli członkami ugrupowań centroprawicowych – SKL i PChD – ale po rozpadzie AWS kandydowali w pierwszych wygranych wyborach prezydenckich jako kandydaci komitetów lokalnych

Wśród prezydentów niezależnych wybranych po raz pierwszy w roku 2006 warto zwrócić uwagę na startującego z list lewicy Janusza Kubickiego (Zielona Góra) i – z list PO – Piotra Krzystka (Szczecin). W trakcie kadencji urząd prezydenta Olsztyna objął po raz pierwszy – kandydując z komitetu PSL – Piotr Grzymowicz (w tabeli 10 wliczony do grupy „inna afiliacja”).

Największa, licząca aż 23 osoby, grupa prezydentów niezależnych wygrała po raz pierwszy cztery lata temu – w 2014 roku. Wśród nich aż 18 to kandydaci startujący z komitetów lokalnych, z czwórki startujących z list PiS tylko Marcin Witko zachował poparcie tej partii w tegorocznych wyborach. Natomiast dwie kandydatki PO na prezydenta z 2014 roku – Sabina Nowosielska i Anna Hetman – cieszyły się także cztery lata później poparciem KO, choć formalnie startowały już z lokalnych komitetów. Do grupy tej doliczymy też dwóch prezydentów wybranych z lokalnych komitetów w trakcie ostatniej kadencji: Jarosława Ferenca (Radomsko) i Rafała Zająca (Stargard). 17 osób to prezydenci wybrani po raz pierwszy, w większości kandydaci bez dodatkowej afiliacji, choć często w tej czy innej formie korzystający z poparcia KO (np. poprzez nie wystawienie własnego kandydata).