KRAJOBRAZ PO SAMORZĄDOWEJ BITWIE. Jak wygląda Polska po wyborach z 2018 r.?

Najważniejsze wnioski z analizy

Z perspektywy rywalizacji ogólnopolskiej można stwierdzić, że:

  • Wybory samorządowe okazały się sukcesem opozycji, której – mimo niekorzystnych w ostatnich trzech latach sondaży – udało się zmobilizować do wyższego niż zwykle udziału w wyborach mieszkańców większych miast oraz zachować władzę w części sejmików i powiatów oraz w największych miastach;
  • Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło znacznie niższy od powtarzającego się od trzech lat w sondażach wynik wyborczy, ale pozyskało o dwa miliony wyborców więcej niż w wyborach sejmikowych 2014 roku. Jednocześnie na tę partię zagłosowało pół miliona mniej niż w wyborach sejmowych 2015 roku;
  • Koalicja Obywatelska uzyskała poparcie o milion głosów większe niż wynik PO w wyborach sejmikowych 2014 roku oraz o 700 tys. głosów mniej niż wspólny wynik PO i Nowoczesnej w wyborach sejmowych 2015 roku;
  • Polskie Stronnictwo Ludowe przetrwało, ale nie zachowało istotnych zasobów władzy regionalnej – przede wszystkim władzy w istotnych dla tego ugrupowania sejmikach świętokrzyskim i lubelskim – i lokalnej, zwłaszcza na szczeblu powiatowym;
  • Bardzo słaby wynik lewicy w wyborach sejmikowych kontrastuje z przyzwoitymi wynikami kilku prezydentów należących lub wywodzących się z SLD. To tworzy pewien zasób w przyszłej rywalizacji tej formacji z dominującymi partiami centroprawicowymi, a także pokazuje potencjalny kierunek rozwoju polityki samorządowej – skupionej raczej na miastach, także średnich i małych, niż na sejmikach i powiatach.
  • Wybory sejmikowe na wsi Prawo i Sprawiedliwość wygrało z większą przewagą niż miało to miejsce w skali całego kraju, zdobywając 40,3% głosów. Drugim ugrupowaniem na wsi było Polskie Stronnictwo Ludowe (19,3%), a trzecim – Koalicja Obywatelska (16,1%). W miastach – bez względu na ich wielkość – wygrywała KO, zdobywając w wyborach sejmikowych poparcie 33,8% ich mieszkańców i nieznacznie wyprzedzając PiS (30,3%). Trzecią formacją miejską było SLD z wynikiem 7,6%.

W podstawowym dla wyborów samorządowych wymiarze można stwierdzić, że

  • PiS nie tylko nie udało się uzyskać istotnych sukcesów w wyborach prezydentów i burmistrzów, straciło władzę nawet tam gdzie miało ją przed rokiem 2018 (Nowy Sącz, Siedlce).
  • Nie należy przy tym ulegać stereotypom o zwycięstwie KO w wielkich miastach i sukcesie PiS na prowincji. Podział wpływów w samorządzie nie przebiega według tej osi, Prawo i Sprawiedliwość przegrało wybory prezydentów i burmistrzów nawet w średnich i małych ośrodkach, a zarazem zdobyło nowych – w porównaniu do roku 2014 – wyborców w wyborach w największych miastach.
  • Koalicja Obywatelska zwyciężyła w sposób spektakularny wybory w Warszawie i Łodzi oraz w Poznaniu i Wrocławiu. Jej kandydaci nie odnieśli jednak sukcesu w Gdańsku, Szczecinie i Katowicach. We wszystkich trzech przypadkach pokonali ich wysoko kandydaci niezależni (w Katowicach startujący z poparciem PiS). W Szczecinie i Gdańsku nie udało im się nawet wejść do drugiej tury wyborów.
  • Wrażenie sukcesu KO wzmocniło natomiast zręczne politycznie i skuteczne jako pomysł na blokowanie PiS popieranie innych kandydatów niezależnych (w Krakowie, Rzeszowie, Gliwicach).
  • Samorządowa Trzecia Siła, obejmująca ugrupowania lokalne nie powiązane z czterema ogólnopolskimi partiami – osiągnęła istotne sukcesy w wyborach prezydentów i burmistrzów, a zarazem – poza województwem dolnośląskim – poniosła porażkę w wyborach sejmikowych; w większości miast partia rządząca przegrywała nie z „antyPiSem”, ale z „niePiSem”, z kandydatami nie mającymi wyraźnej afiliacji partyjnej.
  • Wymiana personalna w roku 2018 była słabsza na poziomie władz miejskich, a silna na poziomie składu sejmików województw, co było w znaczącym stopniu efektem znaczącego wzrostu liczby radnych PiS i umieszczenia na listach wielu kandydatów nie mających doświadczenia na tym szczeblu samorządu.
  • Prawo i Sprawiedliwość będzie współrządzić w ośmiu sejmikach, przełamując niekorzystną dla siebie passę złych wyników na tym szczeblu samorządu, trwającą od roku 2010. PiS będzie miał możliwość samodzielnego i swobodnego rządzenia sześcioma województwami (lubelskim, łódzkim, małopolskim, podkarpackim, podlaskim i świętokrzyskim) oraz – pod warunkiem utrzymania koalicji z BS – dolnośląskim; zdobycie władzy w ósmym, silnie zurbanizowanym, województwie śląskim było możliwe dzięki przeciągnięciu na swoją stronę radnego wybranego z list KO.
  • W sejmikach wzrósł znacząco – o cztery punkty procentowe – odsetek kobiet, zmalał natomiast udział kobiet w rządzeniu dużymi, prezydenckimi miastami. Utrzymuje się ich bardzo skromny udział w rządzeniu miastami średnimi (szczególnie mniejszymi ośrodkami powiatowymi) oraz powiatami (szczególnie na stanowisku starosty).
  • Nie doszło jednocześnie do istotnych zmian pokoleniowych, średnia wieku elit samorządowych nie uległa istotnym zmianom, we władzach miast i województwa nie pojawiło się większe grono polityków przed czterdziestką.

Warto dodać, iż jednym z poważniejszych błędów w interpretacji wyników wyborów samorządowych 2018 roku było utożsamianie wyników wyborów prezydentów miast z wynikami rywalizacji partyjnej. Nie bierze ono pod uwagę zjawiska określanego jako split voting, polegającego na tym, że wyborca oddaje głosy na kandydatów różnych ugrupowań w ramach głosowania w jednym dniu wyborczym. Inaczej głosuje w wyborach prezydenckich, inaczej w sejmikowych. Bywa, że jeszcze inaczej w wyborach rady miasta lub powiatu. Nie ma w tym nic dziwnego, ale mylenie jednego i drugiego bywa pułapką, w którą łatwo wpaść.