Pokaż menu

4. POLSKA CZTERY LATA OD WYBUCHU KRYZYSU MIGRACYJNEGO – LICZBY I STATUS QUO

4.1. POLSKA MIĘDZY STRACHEM A POTRZEBĄ RĄK DO PRACY

Członkowie grupy naturalnej, jaką jest naród, w różnym stopniu podzielają wspólne wartości moralne. Siła grupy zależy między innymi od relacji z inną grupą, reprezentującą przeciwny pogląd na te wartości. Istnieje również teoria genetycznego podłoża tendencji jednostek spokrewnionych do obrony czy ekspansji i jednocześnie podejrzliwości czy też strachu wobec grup obcych genetycznie. Naród, poprzez proces identyfikacji, łączy jednostki niespokrewnione na wyższym poziomie, a osią wspólnej tożsamości może być substytut genów, czyli ideologia, terytorium, pozycja, siła. Naturalna podejrzliwość wobec obcych na bazie podziału „my/oni” jest często wykorzystywana w przekazie politycznym i medialnym, ponieważ wzrost postaw ksenofobicznych wzmacnia daną grupę (oblężona twierdza). Wykorzystywana jest w ten sposób naturalna tendencja do miłości wewnątrz i nienawiści na zewnątrz grupy.

Kryzys imigracyjny, wraz z masową migracja islamską do Europy, został wykorzystany w kampaniach wyborczych w Polsce w roku 2015 i 2018. Przekaz informacyjny służył z jednej strony wzmocnieniu strachu przed obcymi kulturowo migrantami, z drugiej zaś jako przeciwwaga pojawiła się opcja przesadnej poprawności politycznej, usprawiedliwianej humanitaryzmem. Obie koncepcje miały na celu osiągnięcie korzyści politycznych i były oparte na emocjach, nie faktach.

Badania opinii publicznej pokazały, że nastroje ksenofobiczne w Polsce w 2015 roku były najsłabsze wśród państw Grupy Wyszehradzkiej, choć strach i obawy przed skutkami napływu imigrantów na sytuację w kraju wyrażała większość społeczeństwa – 51 proc. Polaków. W tym samym roku (od 2015 r. GUS nie prowadził odpowiednich badań), grupa reprezentatywna imigrantów w Polsce jako przyczynę przyjazdu podawała sprawy rodzinne (połączenie rodziny 48,8 proc.), a pracę – 23,8 proc. W tej samej grupie 2/3 to osoby pracujące, a 26,3 proc. – niepodejmujące pracy. 23,5 proc. imigrantów pracujących zadeklarowało, że posiada wyższe kwalifikacje niż wymagała tego wykonywana przez nich praca (dla Polaków pracujących ten sam wskaźnik wynosił 19,9 proc., czyli był znacznie niższy).

Polska klasyfikowana jest jako państwo niedotknięte bezpośrednio kryzysem migracyjnym, co ma wpływ na postawę rządu polskiego wobec kryzysu i sposobu jego rozwiązania. I tak, podczas gdy w 2014 roku na Węgrzech złożono 6,8 proc. wszystkich wniosków o azyl w UE, a w 2015 – 13,4 proc., w Polsce w tym samym czasie liczba tych wniosków wynosiła odpowiednio 1,3 proc. (8 020 wniosków) i 0,9 proc. (12 190 wniosków). Największy wpływ na liczbę osób imigrujących do Polski ma sytuacja na Ukrainie – większość Ukraińców przybywa obecnie do Polski w celu podjęcia pracy czasowej lub stałej. Tylko niewielka część z nich ubiega się o nadanie statusu uchodźcy.

W napływie imigrantów upatruje się szansy na poprawę sytuacji demograficznej w Polsce, a zwłaszcza zatrzymania problemu wyludniających się miast. Imigracja z Ukrainy, cechująca się podobieństwem kulturowym, ma w dużej części charakter czasowy. Dla Ukraińców atrakcyjniejsze mogą być rynki pracy państw Europy Zachodniej (w 2017 roku UE zniosła wizy). Wśród tej grupy istnieją też osoby posiadające Kartę Polaka, lecz należą oni do mniejszości. Nie można jednak traktować imigracji jako jedynego rozwiązania problemów demograficznych i rynku pracy. Aby zapełnić lukę, Polska potrzebowałaby stałej imigracji rzędu 100-200 tysięcy rocznie w dłuższym okresie, a nawet wysokorozwinięte państwa nie są w stanie utrzymać imigracji na takim poziomie. Poza tym sama Ukraina i inne państwa, z których następuje emigracja do Polski, borykają się z problemami demograficznymi i nie można liczyć, że napływ ludności z nich będzie utrzymywał się na dotychczasowym poziomie. Skomplikowana sytuacja polityczna i gospodarcza, zmuszająca pracowników do migracji, może również ulec poprawie, a możliwe, że Polski rynek pracy będzie musiał w niedalekiej przyszłości w większym stopniu konkurować z państwami Europy Zachodniej o tych samych pracowników.

Dla oceny luki podażowej na rynku pracy niezbędne są aktualne, rzetelne i wiarygodne badania statystyczne nie tylko stanu gospodarki narodowej Polski, ale również ilości i jakości imigracji, wraz z jej strukturą. Badania Eurostatu pokazują, że liczba migrantów stale wzrasta i w 2017 roku do Polski przybyło 683 228 osób, z czego aż 585 439 – z Ukrainy. Jednak z tej liczby jedynie 33 896 Ukraińców przybyło na 12 miesięcy lub dłużej.

W 2016 roku Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przedstawił raport na temat imigracji z Ukrainy, w którym nie tylko wskazano ekonomiczne i demograficzne przesłanki dla wzmożenia ruchu imigracyjnego z Ukrainy do Polski, ale również podkreślono korzyści wypływające z bliskości kulturowej obu narodów, ich stosunku do pracy, przy jednoczesnej krytycznej ocenie korzyści dla polskiego rynku pracy w przypadku imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu. Co ważne, w powyższym raporcie podjęto próbę obalenia mitów na temat Ukraińców, które wywołują strach w społeczeństwie polskim: o banderowskich przekonaniach, braku sympatii wobec Polaków oraz zabieraniu miejsc pracy.

Należy zwrócić uwagę, że w Polsce obowiązuje zliberalizowane prawo w zakresie podejmowania pracy przez cudzoziemców z Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy, które znosi obowiązek posiadania pozwolenia na pracę. Wizę pozwalającą na podjęcie pracy wystawia się na podstawie zaświadczenia od pracodawcy z Polski, że jest on gotowy zatrudnić dana osobę. W efekcie tego mamy do czynienia ze wzmożoną imigracją do Polski, podczas gdy koszty pracy rosną: w pierwszym kwartale 2014 roku wynosiły 3,8 proc. a w ostatnim 2018 roku – 6,2 proc. Joanna Tyrowicz, ekonomistka, wykładowczyni Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, zwraca uwagę, że rozpatrując problem imigracji do Polski należy zacząć nie od kwestii strachu przed imigrantami, ale od omówienia jakości funkcjonowania polskiego rynku pracy. Imigranci przybywają masowo do Polski, nieświadomi słabości polskiego rynku pracy: długiego czasu poszukiwania pracy, ale również pracowników (braki systemowe w pośrednictwie pracy), niewielkiej liczby rodzimych miejsc pracy, ułomnych mechanizmów wyznaczania wynagrodzeń. Zamiast zmian na rynku pracy imigracja wywołuje reakcje emocjonalne, podsycane przez media i polityków. Wskutek tego imigranci przyjeżdżający do Polski będą prawdopodobnie poszukiwać bardziej atrakcyjnych rynków pracy.