Pokaż menu

1. EUROPA CZTERY LATA OD WYBUCHU KRYZYSU MIGRACYJNEGO

1.4. WPŁYW POLITYKI HANDLOWEJ I CELNEJ NA MIGRACJE

Istotną przyczyną kryzysu migracyjnego jest polityka celna i handlowa Europy wobec krajów Afryki. Polityka ta ma na celu ochronę producentów europejskich, a jej efektem jest upadek afrykańskiego rolnictwa i rosnące ubóstwo, które z kolei powoduje kolejne fale migracji. Już w 2001 r. na Konferencji Ministerialnej Światowej Organizacji Handlu w Dosze, stolicy Kataru, ówczesny dyrektor generalny WTO Mike Moore wskazywał na zagrożenie migracjami ekonomicznymi z Afryki i postulował zmianę zasad handlu, jednak konferencja ta nie zmieniła podejścia Unii Europejskiej.

83 proc. produktów importowanych do Afryki pochodzi z Europy. Komisja Europejska, regulująca cła i zasady handlu, chroni europejskich producentów przed afrykańską konkurencją. Od 2012 roku rośnie wartość europejskiego eksportu do Afryki, natomiast wartość towarów sprowadzanych do Europy maleje. W przypadku tonażu wymienianych towarów, rachunek będzie dokładnie odwrotny. Afryka sprzedaje coraz więcej drewna, węgla, ropy oraz surowców mineralnych, ale dostaje za to mniej pieniędzy. Mówi się dziś o 30-miliardowym, i wciąż rosnącym, deficycie Afryki w handlu z Europą.

W książce „African Exodus”, analizującej ekonomiczne źródła migracji do Europy, Asfa-Wossen Asserate opisuje przykłady tej polityki. Jednym z nich są zbiory pomidorów w regionie Apulii, w południowych Włoszech, w trakcie których większość prac wykonują imigranci z Ghany. UE dopłaca do zbiorów pomidorów, a w praktyce – płaci pensje imigrantów.

Bardziej dochodowa jest produkcja i sprzedaż przetworów. W tym zakresie Unia Europejska chroni swoich producentów, wprowadzając 14-procentowe cło na afrykańskie pomidory w puszce (i więcej w przypadku bardziej przetworzonych produktów, np. keczupu czy sosu pomidorowego). Dodatkowo włoskie czy francuskie koncentraty pomidorowe mogą liczyć na eksportowe zwolnienia podatkowe. Subsydia obejmują całą gamę produktów – od pomidorów przez brzoskwinie, gruszki czy owoce cytrusowe. Subsydia rolne Komisji Europejskiej wynoszą 40 mld euro rocznie i nieustannie wzrastają. W ich wyniku na półkach afrykańskich sklepów znaleźć można np. włoskie przeciery pomidorowe, niemieckie płatki śniadaniowe, mielonkę z Holandii i mleko w proszku z Danii.

Nieprawdziwe w tym świetle okazują się stereotypy o braku chęci pracy wśród Afrykanów. Według Banku Światowego, Afryka posiada aż 200 milionów hektarów niewykorzystanych gruntów rolnych, wyłączając ziemie na obszarach objętych wojną (Sudan, Nigeria, Kongo). Tereny te leżą odłogiem, gdyż afrykańscy rolnicy nie wytrzymują konkurencji z tanią żywnością z Europy. Ci, którzy mimo wszystko pracują, to przede wszystkim pracownicy dużych koncernów spożywczych z udziałem europejskich firm, uprawiających kawę, kakao i – coraz częściej – rośliny do produkcji biopaliw do europejskich samochodów i egzotyczne drzewa na europejskie meble czy podłogi. Mimo wysokich cen żywności, mało kto jest zainteresowany uprawą warzyw, zbóż czy hodowlą bydła, gdyż żywność z Europy jest albo tańsza, albo wręcz darmowa w ramach kontyngentów z pomocą humanitarną. Rocznie Unia Europejska wydaje na pomoc humanitarną i dostawy żywności nieco ponad miliard euro.

Do przykładów oddziaływania protekcjonistycznej polityki handlowej UE należy rynek kawy i produktów z kawy. W 2016 r. największe na świecie firmy produkujące kawę miały swoją siedzibę w Niemczech. Państwa afrykańskie w 2016 roku zyskały na eksporcie kawy 2,5 miliarda dolarów, zaś firmy niemieckie zyskały 3,8 miliarda dolarów na reeksporcie. Niemal cały przemysł oparty o afrykańską kawę znajduje się w Europie. Jest to efekt polityki celnej: cło na nieprzetworzone ziarna kawy z Afryki wynosi w UE 0 proc. (co podkreśla się nieraz jako pomoc dla głodującej Afryki), jednak cło na kawę wypalaną wynosi już 5 proc., na kawę bezkofeinową – 7,5 proc., zaś na produkty na bazie kawy – 11,5 proc.

Innym przykładem jest rynek czekolady. Ziarno kakaowca trafia do Europy, podobnie jak w przypadku kawy, bez żadnych obciążeń celnych. Cło na masę kakaową wynosi już 7,5 proc., na tabliczki czekolady – 30 proc., zaś na inne produkty (batony, chrupki czekoladowe) dochodzi do 40 proc. wartości produktu. W takiej sytuacji inwestycja np. w linię produkcji czekolady w Afryce staje się całkowicie nieopłacalna.

Wbrew retoryce wspierania afrykańskiej samodzielności i niepodległości, polityka handlowa UE powoduje blokowanie modernizacji i rozwoju technologii w Afryce, co pozwoliłoby na dodatkowe zyski i skuteczne konkurowanie z europejskimi firmami, a co najważniejsze, choć częściowo pomogłoby zahamować exodus do Europy.