Dodatkowo powiedzieć należy kilka słów o samym procesie legislacyjnym. W bieżącej kadencji Sejm Rzeczpospolitej Polskiej zdążył już uchwalić kilkaset ustaw. Ich dokładna liczba jest trudna do policzenia. Zresztą ustawa ustawie nierówna. Mamy akty prawne składające się z dwóch artykułów, mieszczące się na ćwierci stronicy, a są ustawy takie jak oświatowa (wprowadzająca reformę), która składa się z 368 artykułów, a jest w nich przynajmniej kilka tysięcy regulacji.
Odpowiedni ministrowie wydali do tych ustaw tysiące rozporządzeń. Uwzględniając inne akty prawne, takie jak rozporządzenia prezesa rady ministrów, obwieszczenia i wyroki Trybunału Konstytucyjnego, uzyskujemy zbiór tysięcy zmian prawa w krótkim czasie. Statystycznie można przyjąć, że każdego dnia w polskim systemie prawa powstaje od kilku do kilkunastu zmian.
Konstatując powyższe, warto o refleksję na temat „rządów prawa” – jak chcą tego prawnicy, lub „państwa prawnego” – jak opisuje nasze państwo Konstytucja. Wydaje się, że sprawy zaszły zbyt daleko, by ten problem pozostawić wyłącznie konstytucjonalistom lub szerzej, przedstawicielom zawodów prawniczych. To poważne wyzwanie dla elit politycznych i parlamentarzystów kolejnej kadencji.
Doświadczenie samorządowe, o którym wspominałam, na pewno ułatwia politykom szczebla centralnego poruszanie się w gąszczu przepisów, w strukturach administracyjnych państwa i zawiłościach procesu legislacyjnego, ale nie daje gwarancji dobrej jakości rządzenia.
Prześledźmy nieznośną lekkość, z jaką wprowadza się zmiany do porządku administracyjnego państwa, na przykładzie jednej tylko sprawy. Źródłem analizowanych regulacji jest Internetowy System Aktów Prawnych prowadzony przez Kancelarię Sejmu.
Oto nowo utworzona Rada Ministrów i stającą na jej czele Prezes (mająca w swoim cv, o czym wcześniej wspomniałam, spore doświadczenie samorządowe) uradzają, że w poprzedniej, niedawno zakończonej kadencji, niesłusznie wydano rozporządzenie o utworzeniu dwóch gmin: gminy Szczawa i gminy Grabówka. Nie wnikając w tym miejscu w merytoryczne uzasadnienie dla utworzenia kolejnych gmin (mamy ich w Polsce sporo), mieszkańcy Szczawy i Grabówki stali się przedmiotem sporu politycznego. Tak właśnie: „przedmiotem” nie „podmiotem”. Otóż prezes rady ministrów w dniu 28 grudnia 2015 r (rząd pracuje efektywnie nawet między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem) wydaje rozporządzenie uchylające rozporządzenie poprzedników o utworzeniu Szczawy i Grabówki. Następnie grupa posłów wnosi do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności tego rozporządzenia. TK rozpoznaje sprawę na posiedzeniu niejawnym (?) i w dniu 1 czerwca 2017 r. orzeka o jego niekonstytucyjności:
„…ze względu na to, że powołane rozporządzenie zostało wydane przez Radę Ministrów bez dochowania trybu wymaganego do jego wydania oraz w związku z wyrażoną w preambule Konstytucji zasadą pomocniczości (…) ze względu na to, że powołane rozporządzenie zostało wydane bez przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami jednostek samorządu terytorialnego, których dotyczyło”
I jeszcze na koniec drobiazg. Internetowy System Aktów Prawnych mówi o rozporządzeniu prezesa rady ministrów, natomiast TK orzeka w sprawie rozporządzenia rady ministrów – mimo że merytorycznie w obu dokumentach chodzi o te same gminy- Szczawę i Grabówkę. Może to budzić uzasadnioną frustrację: czy ktoś się pomylił, czy regulacja została wydana przez niewłaściwą instancję? W każdym razie to karygodne niechlujstwo organów państwa.