Część opisanych zjawisk wynika z rozwiązań ustrojowych, które są często niedocenianą przyczyną słabości systemu prawa.
Należy pamiętać, że w demokracji parlamentarnej wyłanianie rządu przez większość parlamentarną w nieunikniony sposób rozmywa zasadę podziału władz w odniesieniu do władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej. Nazywanie rządu „władzą wykonawczą” jest w tej sytuacji raczej elementem tradycji i bywa mylące. To rząd jest głównym inicjatorem ustaw uchwalanych przez parlament, a następnie ustawy te „wykonuje”. Konstytucyjna zasada podziału i równowagi władz ma teoretycznie służyć ich wzajemnej kontroli, jednak sprzyjać temu mogą także inne możliwości tworzenia tzw. punktów weta[38], a więc zasady uzyskiwania równoczesnej zgody kilku aktorów.
W tym kontekście korzystne dla jakości legislacji wydaje się istnienie już teraz szeregu instytucji o charakterze bezpieczników, chroniących przez uchwalaniem wadliwych przepisów. Jednym z nich jest urząd Prezydenta, który dysponuje prawem weta. Kwestionowanie sensu istnienia tego urzędu jest pochopne i nie uwzględnia jego szczególnej roli. Tymczasem badania pokazują, że sama możliwość wykorzystania uprawnień Prezydenta sprzyja lepszej współpracy między rządem a opozycją w zakresie ustalenia możliwego do zaakceptowania przez obie strony kształtu ustaw[39]. Podobny, choć słabszy, jest wpływ rządu mniejszościowego, zwłaszcza w okresach, gdy jest to rząd jednopartyjny. Większa koncyliacyjność wynika wtedy z konieczności tworzenia taktycznych koalicji w poszczególnych głosowaniach.
Istnieje już teraz szereg instytucji o charakterze bezpieczników, chroniących przez uchwalaniem wadliwych przepisów (np. urząd Prezydenta, Senat)
W obrębie parlamentu podobną rolę mógłby pełnić Senat, przy odpowiednim przemodelowaniu jego formuły. Obecnie zwłaszcza jednoczesne wybory do obu izb prowadzą do podobnego składu politycznego obu izb, przez co Senat również stanowi narzędzie kontroli większości rządzącej nad procesem ustawodawczym (stąd żartobliwe określenie „trzecia izba”). Jednocześnie dane z raportu GT wskazują na coraz mniejszą aktywność Senatu w korygowaniu projektów ustaw (odsetek ustaw bez poprawek Senatu stale rośnie i wyniósł w 2017 aż 74% w por. do 29% w 2000), co świadczy o jego częściowej dysfunkcyjności. Warto w tym miejscu wspomnieć, że zaproponowany 11.11.2017 przez środowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Warsaw Enterprise Institute projekt Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej[40] zawiera m. in. inną formułę Senatu, zarówno pod względem biernego prawa wyborczego (wymóg sprawowania co najmniej przez 5 lat funkcji w organach uchwałodawczych lub wykonawczych samorządu terytorialnego), jak i cyklicznej wymiany 1/3 jego składu.
W czasie, gdy Polska zmieniała swój ustrój polityczny i gospodarczy, kształt przyjmowanych instytucji państwowych nie był przedmiotem wystarczającej refleksji. Przyjęcie nowej Konstytucji w 1997 r. pozwoliło na dokonanie kilu korekt, nie były one jednak wystarczające. Zdaniem Antoniego Kamińskiego słabości polskiego państwa, zwłaszcza rosnąca niewydolność systemu decyzyjnego, mają charakter strukturalny, a jedną z głównych ich przyczyn jest „stracony moment konstytucyjny”[41].
W kontekście procesu ustawodawczego dotkliwy jest w szczególności brak instytucji odpowiedzialnej za politykę legislacyjną, skutkujący brakiem takiej polityki[42]. Kryzys jakości prawa przypisuje się właśnie temu brakowi centrum decyzyjnego. Jego bezpośrednim skutkiem jest dominacja resortowego modelu prawa, brak centrum decyzyjnego i wynikający z tego „absurdalny pluralizm”[43], którego skrajnym przykładem może być ujawniony w czasie posiedzenia senackiej Komisji Gospodarki Narodowej w dniu 29 listopada 2012 r. rozdźwięk między stanowiskami dwojga przedstawicieli rządu i próby uzgodnienia wspólnego stanowiska podczas prac komisji[44].
Z innych postulowanych rozwiązań na uwagę zasługuje dokonanie hierarchizacji ustaw poprzez ograniczenie materialnego zakresu ustawodawstwa zwykłego[45]. Wydaje się natomiast, że obecnie przedwczesne byłoby postulowanie samodzielnego prawodawstwa rządowego. Być może propozycje takie pojawią się w toku ewolucji – już teraz Władysław Staśkiewicz wskazuje na fakt, że wiele nowelizacji przeprowadzanych przez rząd pełniło rolę równoważników funkcjonalnych dekretów[46].
Paradoks ewentualnych reform w obszarze ustawodawstwa polega na tym, że – jak trafnie zauważył Jan Rokita w odniesieniu do rekomendacji z licznych raportów na temat sprawnego państwa – nie mają one żadnego instytucjonalnego adresata[47]. Obserwując jednak rosnące zainteresowanie wielu środowisk problematyką dobrej legislacji, a także śledząc wysiłki podejmowane na rzecz poprawy jej jakości, można mieć nadzieję na przekroczenie w debacie pewnej masy krytycznej, przy której nie tylko ukształtuje się konsensus polityczny co do pożądanych reform, ale także nie zabraknie woli do ich przeprowadzenia.
[39] Dudzińska A., Betkiewicz W., Poland: Opposition in the Making, w: Opposition Parties in European Legislatures. Conflict or Consensus?, Routledge, 2018, str. 171–89.
[40] http://wei.org.pl/files/manager/file-606fbcdea6e3dc7c21b66ad50921c017.pdf
[41] Kamiński A., Stracony moment konstytucyjny w pokomunistycznej Polsce: skutki dla jakości rządzenia dwadzieścia lat później, w: tenże (red.), Dezercja elit, Instytut Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2014, 141–179.
[42] Rokita J., Kompromitujące pierwsze miejsce, „Sieci”, nr 10 (275) 5-11 marca 2018, str. 38–39.
[43] Staśkiewicz W., Prawo jako narzędzie polityki państwa okresu przemian (przeszłość wobec przyszłości), str. 71.
[44] Dudzińska A., System zamknięty, dz. cyt., str. 66–68.
[45] Rokita J., Plan budowy państwa…, dz.cyt.
[46] Staśkiewicz W., Społeczne role legislatora, dz. cyt.
[47] Rokita, Plan budowy państwa…, dz.cyt.