Pokaż menu

5. WNIOSKI I PROGNOZY NA PRZYSZŁOŚĆ

5.2. POLSKA

Na podstawie różnych szacunków, bazujących na obecnych danych i trendach, wskazuje się, że do 2060 roku na teren Polski może przyjechać nawet ponad 5 mln osób, głównie w celach zarobkowych, jednak musimy liczyć się także z migracjami powodowanymi innymi czynnikami.

Nowa ustawa o cudzoziemcach uprościła procedury ubiegania się o zezwolenie na pobyt, wprowadziła zmiany w nazewnictwie: zamieszkanie na czas oznaczony zastąpił pobyt czasowy, a osiedlenie się – pobyt stały. Wprowadzono także szereg ułatwień dla cudzoziemców, np. jedno zezwolenie na pobyt i pracę, ułatwienia dla cudzoziemców studiujących w Polsce oraz absolwentów polskich uczelni, możliwość ubiegania się o pobyt stały na terytorium RP przez cudzoziemców posiadających Kartę Polaka, wydłużony czas składania wniosków o przedłużenie wizy oraz zezwoleń na pobyt, wydłużony z 2 do 3 lat maksymalny okres, na który będzie mogło być udzielone zezwolenie na pobyt czasowy.

Z tego powodu zainteresowanie zalegalizowaniem swojego pobytu wśród cudzoziemców rośnie. Ponadto, od początku 2019 r. ruszył w Polsce program „Mieszkanie na start”, co umożliwia cudzoziemcom ubieganie się o dopłaty do czynszu przez okres 15 lat nawet do kilkuset złotych.

Z drugiej strony społeczeństwo polskie jest wciąż postrzegane (dość stereotypowo) jako niechętne cudzoziemcom, a przepisy polskiego prawa, mimo aktualizacji, wciąż stanowią dość istotną barierę w dostępie do rynku pracy i edukacji. Mimo tego Polska musi być przygotowana na napływ coraz to większej ilości imigrantów, zarówno z państw sąsiednich, jak też z innych regionów świata. Należy się także spodziewać stałej presji na Polskę ze strony Unii Europejskiej co do kwestii relokacji migrantów z regionu MENA. Obecnie już nawet największe państwa, takie jak Niemcy, coraz słabiej radzą sobie z obsługą nielegalnej imigracji, rosną bowiem zobowiązania dla systemu świadczeń socjalnych. Dodatkowo w ciągu najbliższych kilku lat należy się spodziewać napływu migrantów z Afryki Subsaharyjskiej i choć nie będą to migranci zainteresowani Polską jako miejscem docelowym osiedlania się, nie jest wykluczone, że presja innych państw UE wymusi na Polsce przyjęcie części tych osób. Niestety nie ma żadnej gwarancji, że osoby te w jakikolwiek sposób zasilą faktycznie polski rynek pracy, gdyż większość z nich będą stanowić osoby młode, bez żadnych kwalifikacji zawodowych oraz znajomości języka polskiego, a prawdopodobnie obciążone też wzorcami kulturowymi, utrudniającymi lub uniemożliwiającymi ich integrację.

Ze zgromadzonego materiału wynika, że sytuację w Polsce będą w najbliższym czasie współkształtowały dwa trendy. Jeden o charakterze przede wszystkim politycznym i zewnętrznym – to presja ze strony instytucji unijnych oraz państw członkowskich UE najbardziej dotkniętych problemem wzmożonej migracji po roku 2015, by Polska aktywniej włączyła się w rozwiązywanie tego problemu.

Prosta ekstrapolacja dotychczasowych zjawisk i procesów każe się spodziewać – przynajmniej w dłuższej perspektywie czasowej – wzmożenia tej presji. Jeśli jednak zastosujemy w prognozowaniu element zmiennych jakościowych, tzn. uwzględnimy możliwe modyfikacje dotychczasowej polityki poszczególnych państw europejskich oraz w konsekwencji także instytucji wspólnotowych, wnioski przestaną być jednoznaczne i oczywiste. Wydaje się, że przynajmniej w niektórych krajach UE, i to istotnych z uwagi na wpływ na kształtowanie polityki instytucji europejskich (np. w Niemczech), widoczne są już symptomy nowego podejścia do kryzysu migracyjnego czy szerzej – do strategii migracyjnej. Wynika to z racjonalnej oceny skutków dotychczasowej polityki, tak dla rynku pracy, jak i dla sfery bezpieczeństwa wewnętrznego oraz politycznej spójności Unii.

Można wobec powyższego oczekiwać, że bez względu na szczegółowe wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz wyborów parlamentarnych i prezydenckich w niektórych krajach – ton polityce unijnej i tak będą nadawały ugrupowania dotychczasowego mainstreamu, modyfikujące jednak pod wpływem nacisku populistycznej prawicy swoje uprzednie programy w zakresie polityk migracyjnych. Oznacza to m.in. pozostawienie lub nawet zwiększenie wpływu państw członkowskich na kształtowanie ich indywidualnych polityk, zaś w politykach wspólnotowych przeniesienie punktu ciężkości na działania prewencyjne poza granicami UE oraz wzmocnienie kontroli granic zewnętrznych. Nie oznacza to jednak, że – przynajmniej w dłuższej perspektywie – osłabnie presja na relokację migrantów pochodzących z krajów obszaru MENA.

Natomiast drugi trend, o charakterze głównie wewnętrznym i ekonomicznym, to postępujące pogłębianie się luki w wielu sektorach polskiego rynku pracy, szczególnie odnośnie stanowisk związanych z niższymi kwalifikacjami i gorzej płatnych. W dużej mierze stanowi to odwzorowanie wcześniejszej ewolucji rynku pracy w krajach zachodnioeuropejskich, a w Polsce dodatkowo wzmacniane jest przez szczególnie hojną politykę socjalną, nie sprzyjającą zatrudnieniu, a tym bardziej indywidualnej przedsiębiorczości, lecz raczej korzystaniu przez obywateli RP z systemu zasiłków.

W połączeniu z równoczesnym pogłębianiem się problemów demograficznych i kłopotami finansowymi ZUS – będzie to wzmacniać tendencje do szerszego otwierania się na migrantów, gotowych pracować w Polsce, a także tworzyć nowe miejsca pracy i płacić tutaj podatki.

Wyzwaniem dla polityki migracyjnej w nadchodzących latach będzie więc raczej nie tyle tworzenie barier chroniących przed napływem imigrantów, co raczej tworzenie systemu zachęt i poszukiwanie mechanizmów, pozwalających wygrywać konkurencję o nowe ręce do pracy z innymi krajami europejskimi, w tym z naszymi bezpośrednimi sąsiadami, zwłaszcza Niemcami czy Czechami.

Polska do tej pory faktycznie nie miała spójnej polityki migracyjnej – była ona zastępowana doraźnymi reakcjami na różnokierunkowe wyzwania, nie składającymi się w strategicznie uzasadnioną całość. Potrzebą chwili jest więc budowa merytorycznych zrębów optymalnej strategii.