1. DIAGNOZA SYTUACJI

1.2. Ocena siły bodźca kryzysowego COVID-19

Pandemia COVID-19 jest olbrzymim bodźcem kryzysowym w skali całego globu. Jej konsekwencje trudno jest jednak w tej chwili ocenić ze względu na dynamikę. Przede wszystkim sam patogen nieustannie mutuje. Wiedza na jego temat też jest niewystarczająca, by móc oszacować obciążenie chorobą dla populacji. Przykładowo w lipcu 2020 r. w czasopiśmie Lancet opisano neurologiczne konsekwencje infekcji koronawirusowej. Zresztą rozwój choroby i jej negatywne konsekwencje, początkowo obserwowany u osób starszych i obciążonych innymi chorobami, coraz częściej obserwowany jest także u osób w dobrym ogólnym stanie zdrowotnym. Kilkanaście procent ofiar śmiertelnych w Polsce stanowią osoby bez chorób współistniejących.

Oceniając wpływ pandemii na Polskę, należy wziąć pod uwagę kilka współczynników. Po pierwsze Polska miała od początku wybuchu epidemii niski w stosunku do innych krajów wskaźnik liczby zakażeń COVID-19. Wg stanu na dzień 5.10.2020 wskaźnik ten wynosił 2698 zakażeń na 1 mln mieszkańców (42 miejsce Polski na 48 państw Europy – lepsza sytuacja miała miejsce jedynie w krajach takich jak Łotwa, Grecja, Finlandia, Litwa, Słowacja i Norwegia). I mimo istotnego wzrostu nowych zakażeń na jesieni 2020 r., wskaźnik ten nadal był relatywnie niski i na dzień 02.11.2020 wynosił 10 042 zakażeń na 1 mln mieszkańców (32 miejsce w Europie) (źródło: Worldometers).

Drugim istotnym wskaźnikiem jest śmiertelność. Także w tym przypadku nasz kraj zajmuje stosunkowo niską pozycję w stosunku do innych krajów na świecie (na początku października było to 70 ofiar śmiertelnych na 1 mln mieszkańców, co dawało 34 miejsce w rankingu 48 państw Europy; na początku listopada wartość ta wzrosła ponad dwukrotnie do 153, stawiając Polskę na 28 miejscu (Worldometers, 05.10.2020 i 02.11.2020)). Wpływ na początkową dynamikę epidemii z pewnością miało wprowadzenie w odpowiednim momencie szerokiego lockdownu. Pozwoliło to wypłaszczyć krzywą zachorowań i zmniejszyć liczbę przypadków śmiertelnych choroby poprzez ograniczenie transmisji wirusa w szczególnie zagrożonych grupach. Dynamika ta zmieniła się jednak znacząco w październiku 2020 roku w czasie rozwoju tzw. drugiej fali epidemii, narażając system ochrony zdrowia na poważne problemy, m.in. z brakami miejsc w szpitalach dla chorych na SARS-CoV-2 w dużych miastach.

Nieznany pozostaje wpływ innych czynników, takich jak ewentualne różnice w odporności związane z uwarunkowaniami genetycznymi, wcześniejszą ekspozycją na inne koronawirusy, czy też stypulowanym działaniem ochronnym programów szczepień obowiązkowych (m.in. szczepionki BCG i MMR, które były obowiązkowe w krajach dawnego bloku wschodniego i niektórych innych krajach).

Pandemia okazała się też silnym bodźcem kryzysowym dla zdrowia Polaków. Ograniczenie w dostępie do podstawowej opieki zdrowotnej, specjalistów i lekarzy oraz wstrzymanie planowych przyjęć i zabiegów doprowadziło m.in. do zatrzymania diagnostyki onkologicznej (w maju wydano o połowę mniej skierowań do diagnostyki i leczenia onkologicznego). Mniejsza liczba skierowań nie przełożyła się jednak na skrócenie kolejek, bowiem pacjenci dłużej czekali na badania, opisy i leczenie. Trudna sytuacja dotknęła też innych chorych, przede wszystkim cierpiących na stany przewlekłe, wymagające częstego kontaktu z systemem zdrowia, który w dużej mierze został zamrożony lub ograniczony do telewizyt. Poważnym problemem stały się też ograniczone w czasie pandemii prawa pacjenta, m.in. do odwiedzin, które nie zostały należycie uregulowane.