Zmiany w ordynacji nie takie złe

Jeśli popatrzymy na rozwiązania forsowane przez PiS bez emocji, okaże się, że część z nich wychodzi naprzeciw postulatom wysuwanym przez ekspertów na długo przed dojściem tej partii do władzy

„Nowa Konfederacja” opublikowała dwa teksty (socjologa Jarosława Flisa i prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego) odnoszące się krytycznie do projektów zmian w Kodeksie wyborczym, wniesionych przez PiS. Jeśli jednak popatrzymy na te rozwiązania przez pryzmat trzech niezależnych raportów eksperckich z lat 2010-2013, a zatem okresu, w którym opcja wygranej PiS-u w wyborach prezydenckich i parlamentarnych nie była jeszcze brana na poważnie (Szanse i bariery rozwoju samorządności (2010) opracowanego przez prof. Jerzego Regulskiego; Narastające dysfunkcje, zasadnicze dylematy, konieczne działania (2013) pod redakcją prof. Jerzego Hausnera; oraz Samorząd 3.0 (2013), przygotowanego przez Forum Od-nowa) – okazuje się, że część z nich wychodzi naprzeciw postulatom ekspertów. Dotyczy to części zmian ważnych z punktu widzenia funkcjonowania samorządu. A PiS chce wprowadzić ich niemało. Do najbardziej „wpływowych” należą dwukadencyjność wójtów (burmistrzów, prezydentów miast), likwidacja jednomandatowych okręgów wyborczych w gminach, zmniejszenie liczby mandatów w okręgach wyborczych, przekazanie kompetencji do ich wyznaczania komisarzom wyborczym, w końcu – wykluczenie możliwości jednoczesnego kandydowania na wójta i do rady powiatu/sejmiku.

Żaden z rozpatrywanych raportów nie umieścił ograniczenia kadencyjności w swoich rekomendacjach, co nie oznacza, że była to kwestia przemilczana. Raport przygotowany przez zespół prof. Hausnera wyraźnie wskazywał na brak kadencyjności wójtów (burmistrzów, prezydentów) jako fundamentalną niespójność modelu prezydenckiego funkcjonującego w gminach od 2002 roku. Na ogólną potrzebę uregulowania zbyt daleko posuniętej dominacji władzy wykonawczej nad radą zwróciły natomiast uwagę wszystkie rozpatrywane opracowania – w szczególności raport ekspertów Forum Od-nowa, który mówił o całościowym kryzysie konstrukcji JST.

Wystawianie zmianom zgłoszonym przez PiS oceny bezwarunkowo szkodliwych dla kondycji polskiego samorządu wydaje się przedwczesne

Kolejne rozwiązanie – likwidacja JOW-ów w gminach – również znajduje uzasadnienie w raporcie Hausnera z 2013 roku, który w systemie jednomandatowym widzi zagrożenie dla reprezentatywności organów przedstawicielskich i wzmocnienie najsilniejszych ugrupowań, a zatem kurs na upartyjnienie samorządów. Pozbycie się JOW-ów stoi natomiast w jawnej sprzeczności z wnioskami najwcześniejszego z rozpatrywanych tu raportów (autorstwa prof. Regulskiego), który z perspektywy 2010 roku i obowiązującej wówczas ordynacji proporcjonalnej dostrzegał zacieranie się związku między radnymi a mieszkańcami gminy. Na tym polu trudno oceniać stopień zbieżności projektowanego rozwiązania z rekomendacjami ekspertów – brakuje wśród nich zgodności i spójnych postulatów.

Trzy pozostałe zmiany – możliwość ograniczenia liczby mandatów w okręgu do trzech, ustanowienie instytucji komisarzy wyborczych oraz wykluczenie możliwości jednoczesnego kandydowania na wójta i do rady powiatu/województwa – w teorii oznaczają wzmocnienie pozycji partii politycznych w samorządzie. Wprost faworyzują duże ugrupowania (im mniejsze okręgi, tym gorzej dla małych/lokalnych graczy) lub niepotrzebnie otwierają pole do ingerencji partii w przebieg procesu wyborczego, w tym manipulowanie granicami okręgów wyborczych – tzw. gerrymandering (brak zapisu o wymogu bezpartyjności komisarzy wyborczych). Pod tym względem – co do zasady – stoją w sprzeczności z postulatami ekspertów, którzy w kwestii szkodliwości upartyjnienia samorządów są wyjątkowo zgodni. W praktyce nowe zasady gry mogą się jednak przyczynić do uruchomienia procesów zgoła odwrotnych, m.in. integracji przypartych do ściany bezpartyjnych samorządowców, którzy zapewnią skuteczną przeciwwagę dla wpływu krajowych partii politycznych.

Niektóre z proponowanych rozwiązań, jak kadencyjność organów wykonawczych gminy, wpisują się w postulowane przez ekspertów działania naprawcze. Te, które mogą się przyczynić do dalszego upartyjnienia samorządów z pewnością należy uznać za sprzeczne z rekomendacjami raportów, tym niemniej nie można wykluczyć, że ich wpływ będzie odwrotny od zakładanego. Mając to na uwadze, wystawianie zmianom zgłoszonym przez PiS oceny bezwarunkowo szkodliwych dla kondycji polskiego samorządu wydaje się przedwczesne.

członek zespołu NK, doktorant nauk o polityce na Uniwersytecie Wrocławskim, współautor raportu Miasta Dolnego Śląska i Opolszczyzny po reformie administracji publicznej z 1998 r. Próba bilansu (2017). Konsultant w Regionalnym Ośrodku Debaty Międzynarodowej we Wrocławiu.

Komentarze

6 odpowiedzi na “Zmiany w ordynacji nie takie złe”

  1. sacateca pisze:

    Nie wiadomo o czym jest ten szum w sprawie reform. Każde status quo jest bolesne dla wpływowych środowisk, które tracą apanaże i wpływy. Unia Europejska obrała kurs na federalizacje i hegemonię Niemiec, Ten proces zaczął się dawno temu, z czasem machina dobrała sobie ludzi, których pogląd na jej kierunek jest bliski sercu oraz takich którzy są bezideowi a czerpią korzyści takiego obrotu sprawy. Polska, która urwała im się ze smyczy musi dla przykładu stać pod pręgierzem. Felieton bardzo obiektywny i bardzo dużo racji w nim.

  2. Jerzy Karwelis pisze:

    Niestety nie.mogę się zgodzić ani z artykułem ani komentarzem. Dobre rzeczy w ordynacji to zamulanie prawdziwej intencji. PiS wie ze przegra przy urnach a więc chce wygrać przy liczeniu głosów a właściwie zamianie głosów na mandaty. Reszta to drzewa w lesie a las jest jak wyżej. Tylko temu podporządkowana jest ta zmiana. Prezes Kaczyński nie czuje samorządu a czuje tyłko partyjną wizję sfery publicznej. Samorząd dla niego to tylko krok do reelekcji jego formacji w 2020. Reszta to dopiski radnego wiecznej opozycji i przerazliwinnego Ruchu Kontroli Wyborców. I o to chodzi. Dendrolodzy będą deliberować o kazsym drzewie a leśniczy wyniesie wszystko z lasu.

    • Marcin Chruściel pisze:

      Rozumiem Pana obawy jako przedstawiciela strony samorządowej. Tak jednoznaczna ocena zmian w ordynacji oparta jest zapewne na założeniu, że komisarze będą kroić okręgi możliwie małe i stosować gerrymandering (na korzyść PiS lub PO). Starałem się zaznaczyć w tekście, że brak zapisu o bezpartyjności komisarzy stwarzał pole do takich nadużyć. O ile wiem, poprawka zastrzegająca ich bezpartyjność została przyjęta, więc to zagrożenie zostało jakoś zniwelowane. Jeśli chodzi o likwidację JOW-ów i konieczność rejestracji list, można te zmiany czytać jako atak na niezależne komitety. Ale można czytać też jako próbę zwiększenia reprezentatywności rady (przy jednoczesnym wzmocnieniu jej funkcji kontrolnych). Co ciekawe, dla wielu badaczy to właśnie JOW-y były/są na korzyść dużych partii. Mowa o tym np. w raporcie Hausnera z 2013: „Zmiana [wprowadzenie JOW-ów] przedstawiana jest jako sposób na zmniejszenie upolitycznienia organów przedstawicielskich i otwarcie drogi do nich niezrzeszonym partyjnie społecznikom. Tymczasem efekt działania okręgów jednomandatowych jest odwrotny: ordynacja większościowa zmniejsza reprezentatywność organów przedstawicielskich, zapewniając w nich nieproporcjonalną przewagę najsilniejszym ugrupowaniom”. Czym można tłumaczyć tę różnicę zdań?

    • Niejestemrobotem pisze:

      Proponowałbym był Panu lekcję ortografii. A co do artykułu to zgadzam się z komentarzem sacateca. O las sugeruję się nie martwić, a poza tym to byłoby ponad siły leśniczego. Poza tym wynik tych wyborów w świetle różnego formatu innych decyzji obecnie rządzących wcale nie musi być dla nich negatywny.

  3. Marcin Chruściel pisze:

    @mhorala i @LukaszSchreiber: „W ramach kompromisu: przywracamy JOWy w gminach do 20k, dwukadencyjność od 2018 + 5-letnia kadencja, 100 zamiast 400 komisarzy, okręgi bez zmian”. Czy to również jest zamulanie prawdziwej intencji?

  4. cogitoergosum pisze:

    Zgadzam się z komentarzem @sacateca. Poza tym wiele czynników zewnętrznych sprzyja obecnym zmianom i raczej opozycja nie ma na nie wpływu (koniunktura gospodarcza, kursy walut, stopa bezrobocia). Te elementy plus umiejętny przekaz do ściśle określonego targetu są skuteczne i raczej opozycja jeszcze bardzo długo nią pozostanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz