Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Włączanie myślenia

Znajomość ordoliberalizmu mogłaby stanowić niezłą odtrutkę na częściowo cyniczny, częściowo skrajnie naiwny, a zwykle – nieodpowiedzialny i egoistyczny „liberalizm po polsku”
Wesprzyj NK
Znajomość ordoliberalizmu mogłaby stanowić niezłą odtrutkę na częściowo cyniczny, częściowo skrajnie naiwny, a zwykle – nieodpowiedzialny i egoistyczny „liberalizm po polsku” Ordoliberalizm – dla polskiego czytelnika to termin mocno enigmatyczny. Mało znana jest jego treść, historia i główne postaci tworzące ten nurt niemieckiej myśli społeczno-gospodarczej i politycznej. A szkoda, bo lepsza znajomość ordoliberalizmu mogłaby stanowić niezłą odtrutkę na częściowo cyniczny, częściowo skrajnie naiwny, a zwykle – nieodpowiedzialny i egoistyczny „liberalizm po polsku”. Korporacyjne remedium Na początku była szkoła fryburska, czyli ośrodek naukowo-badawczy, założony w 1932 r. przez Waltera Euckena, Franza Böhma oraz Hansa Grossmana-Dörtha. W jego ramach ukazywał się rocznik „Ordo” oraz publikacje wydawane w serii „Ordnung der Wirtschaft”. Warto dodać, że w tym samym mieście, kilka dekad wcześniej, powstała...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Felietonista i dziennikarz Instytutu Spraw Obywatelskich, publicysta Polskiego Radia 24, tvp.info, „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Pisze m.in. do miesięcznika ZNAK i Tygodnik.TVP.pl. W miesięczniku „Nowe Państwo” prowadzi rubrykę „Dziennik lektur”

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
1 750 / 26 000 zł (cel miesięczny)

6.73 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo