Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Trzy błędne przekonania Zachodu na temat Chin

Błędem jest założenie, że Chiny są jak Związek Sowiecki. W 2019 r. 130 milionów Chińczyków swobodnie opuściło Chiny. Wielu z nich wróciło. Gdyby Chiny były jak gułag – ci ludzie nie wyjechaliby, a jeśli jakimś cudem udałoby im się wyjechać – nie wróciliby
Wesprzyj NK
>>>WESPRZYJ ZBIÓRKĘ NA POLSKIE WYDANIE "HAS CHINA WON?" ("CZY CHINY WYGRAŁY?")<<< W książce „Has China Won” stwierdza pan, że w dobie obecnej rywalizacji Stany Zjednoczone zachowują się dokładnie tak, jak Związek Sowiecki w czasie zimnej wojny, a Chiny zachowują się jak wówczas Ameryka – co, nawiasem mówiąc, brzmi nieco szokująco dla polskich uszu. Dlaczego pan tak uważa? Osobą, która mogłaby odpowiedzieć na to pytanie, był George Kennan, główny strateg Stanów Zjednoczonych, który stworzył politykę powstrzymywania Związku Sowieckiego. Kennan dał też Stanom radę: „W ostatecznym rozrachunku wynik rywalizacji z Sowietami nie będzie zależał od wielkości armii, od tego, ile lotniskowców posiadacie. Będzie on zależeć od duchowej żywotności jednego i drugiego społeczeństwa”. W przypadku rywalizacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim nie...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

główny ekspert do spraw społecznych Nowej Konfederacji, socjolog, publicysta (m.in. "Więź", "Rzeczpospolita", "Dziennik Gazeta Prawna"), współwłaściciel Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego, współpracownik Centrum Wyzwań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego i Ośrodka Ewaluacji. Główne obszary jego zainteresowań to rozwój lokalny i regionalny, kultura, społeczeństwo obywatelskie i rynek pracy. Autor zbioru esejów "Od foliowych czapeczek do seksualnej recesji" (Wydawnictwo Nowej Konfederacji 2020) oraz dwóch wywiadów rzek; z Ludwikiem Dornem oraz prof. Wojciechem Maksymowiczem. Wydał też powieść biograficzną "G.K.Chesterton"(eSPe 2013).
singapurski filozof, historyk i politolog. Obecnie wykłada na National University of Singapore, gdzie jest dziekanem Lee Kuan Yew School of Public Policy. Wcześniej przez wiele lat pracował w singapurskiej dyplomacji, m.in. jako ambasador w USA. Jest znanym specjalistą od spraw Azji – jego komentarze i artykuły ukazują się na łamach pism takich jak "The New York Times" i "The Wall Street Journal". Periodyk "Foreign Affairs" umieścił go na liście stu najbardziej wpływowych intelektualistów świata.

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
9 703 / 26 000 zł (cel miesięczny)

37.32 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

7 odpowiedzi na “Trzy błędne przekonania Zachodu na temat Chin”

  1. spaceavenger pisze:

    Niebezpieczne brednie. Chiny są DOKŁADNIE takie same jak ZSRR w kontekście “zagrożenia”, którego nie ma, które jest przeszacowane i wyprodukowane przez ich propagandę. To samo w kółko. USA tym razem nie dały się nabrać, ignorują “chińskie zagrożenie”, bo odrobiły swoją lekcję – Związek Radziecki mógł być pokonany znacznie szybciej, ale udało się mu nastraszyć znacznie potężniejszego przeciwnika – Zachód. Było to wykorzystywane przez całe dekady do osłabiania przeciwnika poprzez strategię proxy i podkopywanie globalnego zaufania do USA. Przykładowo kryzys kubański – jedna wielka propagandowa akcja, zorientowana na ośmieszenie przeciwnika i oczywiście wycofanie się na końcu, ale w chwale, bo znacznie słabsze ZSRR zostało publicznie uznane równe USA. To dlatego potencjalny konflikt zbrojny Chin z USA skończyłby się teraz na poziomie decyzji wydanych w Waszyngtonie na szczeblu zastępcy sekretarza stanu do spraw Dalekiego Wschodu. W ogóle zachwycanie sie Chinami na tym portalu to coś co mnie od niego odpycha, dajecie się nabierać i manipulować sobą tak jak pokolenie naszych rodziców i dziadków Sowietom.

  2. Kacper pisze:

    Trochę pusty wywiad, Mahbubani wydaje się bardziej wypowiadać jak polityk, omijając istotę pytania czy kierujące je na inne tory.

    Chyba też warto zauważyć, że bardzo mocno jest politycznie i ideologicznie zaangażowany jeżeli chodzi o kraj, z którego pochodzi – Singapur.
    Singapur też jest pod rządami jednej partii i też w wielu kwestiach jest krajem bardzo opresyjnym (np. ranking wolności prasy, 160 pozycja).

  3. Georealista pisze:

    Generalnie zdecyduje wyścig technologiczny sprzęgnięty z ekonomią. Czyli skok militarny RMA nowych systemów siecicoentrycznych precyzyjnej projekcji siły w każdej domenie – w czasie rzeczywistym. A ekonomia – to wdrożenie na skale masowa Przemysłu 4.0. będzie szybciej generował postęp technologiczny [i w ślad za nim – niezbędny postęp organizacyjny] – oraz kto szybciej będzie przetwarzał wyniki badań w demonstratory technologii, demonstratory w prototypy do masowej produkcji – ten wygra. Wojna może się rozegrać w ostatnim etapie – na poziomie niekinetycznym. Np. cyberataku czy skierowanych impulsów elektromagnetycznych – dla likwidacji cyberinfrastruktury przeciwnika – także cywilnej. Czyli wpędzenie przeciwnika w regres na długie pokolenia. Wojna kinetyczna też możliwa – szczególnie w sytuacji, gdy słabszy dojdzie do wniosku ‘nie mamy nic do stracenia – a wszystko do zyskania”. Możliwa tez wojna jądrowa – aczkolwiek “armageddon jądrowy” i wygubienie ludzkości wg doktryny MAD – nie jest już aktualnym scenariuszem. Bo – w przeciwieństwie do zimnej wojny – gdy rozrzut uderzenia względem celu na kilometry kompensowano megatonami – już teraz można wygrać wojnę jądrową precyzyjnymi uderzeniami “małej” mocy np. po 5 KT – używając precyzyjnych nosicieli “hit-to-kill”. Konkretnie: 10 tys głowic po 5 KT likwiduje aktywa strategiczne przeciwnika – przy zużyciu odpowiednika 50 MT – a więc mniej, niż jedna Car-Bomba 58 MT odpalona przez Chruszczowa. Moim zdaniem – każdy scenariusz jest na stole w Waszyngtonie i Pekinie. Włącznie z “pierwszym uderzeniem” z kosmosu – czy użyciem broni sejsmicznych w “czułych punktach” skorupy ziemskiej. niestety – to wszystko nie jest fantastyka – a jedynie przedmiotem analiz wg SWOT i kalkulacji koszt/efekt. W tym sensie optymizm Kishore Mahubhani jest nieuzasadniony. Obawiam się, że już okres przed decydującą konfrontacją przyniesie olbrzymie straty ekonomiczne światu, a w ślad za tym osłabieniem świata – wspomaganym przez uderzenia asymetryczne [np. ukierunkowane wg haplogrup pandemie] – nastąpi walka regionalna – oraz głód. Co znowu wywoła olbrzymie ruchy i w Afryce – i w pasie półksiężyca. Jeżeli ten okres chaosu [pułapki Kindlebergera] się przedłuży – dojdzie jeszcze wpływ nasilenia się katastrof naturalnych [klimatycznych]. Z katastrofalnymi suszami w jednych miejscach – i powodziami w drugich. Do Pana Jaremy Piekutowskiego mam pytanie: o JAKICH wartościach Zachodu mówimy? w kontekście “zagrożenia ze strony Chin” – czy tych wartości z czasów antycznej i potem chrześcijańskiej Europy? – które jeszcze przyświecały Schumanowi, gdy projektował Unię Europejską? – czy też obecne “wartości” forsowane totalitarna propaganda rzekomego “postępu” i w istocie pozbawiania człowieka wszelkiej tożsamości i wolnego myslenia – czyli ataku ideologii antykultury “LGBTQX-gender-postprawdy-relatywizmu-szkoły frankfurckiej” skrzyżowanej amerykańską “krytyczna teoria rasy”, która mnie osobiście przypomina “teorię” Stalina o “wzrastającej walce klasowej wraz z postępem wdrażania komunizmu”? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest zasadnicza. Jeżeli społeczeństwa i narody, którym drogie są “tradycyjne” wartości – wybiorą Chiny – to mogą się spodziewać podrzędności ekonomicznej – ale stałości społecznej i powolnego wzrostu stopy życiowej w ślad za Państwem Środka. Natomiast kontynuowanie obecnego wdrażania marksizmu w UE i USA – to nie tylko duchowa śmierć Zachodu. Elity i iich socmanipulatorzy już nam projektują Nowy Wspaniały Swiat pod hasłem Klausa Schwaba “W 2030 nie będziesz miał niczego – i będziesz szczęśliwy”. Ja w tym “raju” siebie nie widzę – ani mojej rodziny. Ze znajomych też nie znam ani jednej osoby, która by się do tego odgórnie szykowanego nam “postępu” paliła. A są to ludzie z różnych opcji – PiS, PO, Konfederacja, PSL, Hołownia, Lewica, itd… nawet od Biedronia…

  4. Georealista pisze:

    Przekaz Pana Kishore Mahbubani jest nader optymistyczny – skrojony dokładnie pod geopolityczne potrzeby Singapuru. Singapur to samo jądro dylematu Malakka – między młotem a kowadłem konfrontacji USA i Chin. Które idą o przepływy strategiczne. Decouplig, deglobalizacja, wojny celne, protekcjonizm, demontaż tak wrażliwych łańcuchów dostaw, postawienie na autonomizację gospodarek – to najgorszy koszmar Singapuru – który zwiędnie wtedy nawet bez wojny. Mówiąc słowami Hugh White – Singapur siedzi okrakiem na płocie w stanie chwiejnej równowagi – i boi się, że dziejowe zmiany go zmiażdżą. A w razie wojny – stanie się łupem silniejszego. Np. Indonezji – czy innych graczy. Singapur ma siły zbrojne skrojone w istocie na potrzeby czasu pokoju – niejako specjalne siły dozorowo-policyjne – zdolne do ograniczonej interwencji kryzysowej i zabezpieczające specyficzną pozycję i funkcjonowanie tego polis – ale tylko w globalnie sprzyjającym, otwartym, prohandlowym otoczeniu. I to najlepiej, gdy jeden hegemon oceanu narzuca ład konstruktywistyczny – także w strefie Rimlandu [gdzie Singapur ma “gniazdo” – i otoczenie] . A ten ład już jest przeszłością – z opcją negatywną – czyli z trendem na wzmaganie chaosu oraz konfrontacji siłowej. Nieunikniony staje się moment wyboru strony – można go odsuwać – ale im później nastąpi – tym pewnie gwałtowniejsze skutki przyniesie. Tu każda opcja jest zła – być może za wyjątkiem bardzo szybkiego i możliwie “zlokalizowanego” rozstrzygnięcia wielkiej gry o prymat globalny. Idealnie, gdyby USA bardzo szybko przegrały i się wycofały – a Chiny przejęły cały zglobalizowany system. Czyli jak w Davos 2017 – gdy Chiny deklaratywnie wskoczyły w buty dotychczasowego lidera globalizmu, czyli USA. Sęk w tym, że na taki scenariusz “szybkiego i bezbolesnego rozstrzygnięcia i wymiany lidera globalizacji i gwaranta ładu światowego – i utrzymania starego systemu” to USA zbyt wolno słabną, a Chiny zbyt wolno rosną.

  5. Marcin Żmuda pisze:

    PKB Sowietów stanowiło 40% USA, Chiny dziś dobijają do 70

  6. Nowa Konfederacja pisze:

    @Scavenger – przekonanie o naszym zachwycie jakimkolwiek państwem jest błędne. Przedstawiamy osoby o różnych poglądach. Zapraszamy do lektury wywiadów z Andrew Michtą:
    https://nowakonfederacja.pl/europa-powinna-stanac-po-stronie-usa-w-rywalizacji-z-chinami/
    https://nowakonfederacja.pl/wlaczenie-chin-do-zglobalizowanej-gospodarki-bylo-bledem/

    @Georealista odpowiedź od J. Piekutowskiego: “Szanowny Panie, co do wartości, niestety nie da się tego tak łatwo podzielić. Wartością współczesnego Zachodu są zarówno cnoty antyczne i chrześcijańskie, o których Pan mówi, powołując się na Schumana, jak i otwartość oraz liberalizm”

  7. Georealista pisze:

    Panie Piekutowski – to nie jest jeden worek wartości. Tu idzie już o prawdę – albo kłamstwo. UE w kształcie forsowanym przez Niemcy to tak naprawdę nowy totalitaryzm – bez otwartości i liberalizmu – za to z forsowaniem “jedynie słusznej racji”, jednego światopoglądu – całkowicie sprzecznego ze wszystkimi zasadami, które dały wzrost i pozycje Europy. Licząc także “hard power” – z technologią jako rdzeniem. Dokonuje się demontaż Zachodu – demontaż klasy średniej – demontaż realnego postępu decydującego o pozycji gracza. Patrząc szerzej – to typowa racjonalizacja procesów degeneracyjnych – dokładnie wg schematu eksperymentu Calhouna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo