Newsletter

Spór o pieniądze czy praworządność?

Preteksty do ograniczenia wypłat z funduszy europejskich mogą być różne, niemniej zawsze odsłaniają trudną do przezwyciężenia funkcjonalną słabość samej UE, rozdzieranej wewnętrznymi sporami

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Fundusze Europejskie są głównym instrumentem finansowym, służącym rozwiązywaniu problemów strukturalnych w UE. Jak instrument muzyczny, mogą wydawać różne brzmienia, w zależności od tego, kto w danej chwili na nim gra. Znakomitym przykładem tej analogii jest projekt Komisji Europejskiej w sprawie budżetu UE. Dominują w nim dźwięki generowane przez unijnych płatników netto.

Przedłożony 2 maja br. przez KE projekt budżetu Unii na lata 2021-27 proponuje „wzmocnienie związku między finansowaniem UE i praworządnością”. Jednocześnie określa taką propozycję jako najważniejszą ze zmian na tle wszystkich dotychczasowych perspektyw budżetowych. Komisji chodzi o pięć najważniejszych instrumentów wspierających unijną gospodarkę i społeczeństwo oraz kilka mniejszych funduszy celowych, aktywnych w przypadku nagłych klęsk żywiołowych oraz finansujących projekty infrastrukturalne, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz rozwój metropolii. Najważniejsze z nich: Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego i Europejski Fundusz Społeczny istnieją jeszcze od czasów EWG. Inne – jak Fundusz Spójności – wprowadził Traktat z Maastricht w 1992 roku, a pozostałe: Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich i Europejski Fundusz Morski i Rybacki działają od perspektywy budżetowej na lata 2007-13.

Szczegółowe zasady nowej propozycji nie są jeszcze w pełni jasne. Komunikaty Komisji mówią ogólnie o „wprowadzeniu nowego mechanizmu”, mającego chronić unijny budżet przed ryzykiem finansowym związanym z brakami praworządności w krajach członkowskich. Wniosek o ograniczenie wypłat miałaby składać sama Komisja. Zatwierdzanie następowałoby podczas głosowania na Radzie Europejskiej tzw. odwróconą kwalifikowaną większością, czyli po prostu, jeżeli nie odrzuci jej większość rządów narodowych.

Wpisanie do budżetu zasady uzależnienia wypłat z funduszy od praworządności nie ma oparcia w traktatach europejskich i mogłoby zostać z łatwością zaskarżone do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

Strategia Komisji Europejskiej polegająca na stosowaniu nacisków na kraje członkowskie w postaci ograniczenia lub nawet wstrzymania wypłat z funduszy strukturalnych nie jest jednak niczym nowym. Warto przypomnieć podobne ostrzeżenia, które w poprzedniej kadencji Europarlamentu kierował do krajów nie potrafiących ograniczyć deficytów publicznych (Polski, Belgii, Cypru, Węgier i Malty) ówczesny komisarz ds. walutowych, Olli Rehn.

Przewlekły spór KE z Polską w kwestii przestrzegania praworządności dla zwolenników ograniczenia wypłat strukturalnych największym beneficjentom stanowi wielki podarunek. Narracja o ograniczeniu wypłat z uwagi na przesłankę praworządności obecna była wśród licznych polityków europejskich od co najmniej półtora roku. Znalazła miejsce we wstępnych wytycznych KE w sprawie nowej perspektywy budżetowej, opublikowanych w czerwcu 2017 roku. W tamtym przypadku powołano się akurat na negatywną opinię Komisji Weneckiej o zmianach w polskim wymiarze sprawiedliwości. Jesienią ubiegłego roku, unijna komisarz ds. sprawiedliwości, Vera Jourová, ponowiła te postulaty podczas konferencji w Helsinkach, dotyczącej funkcjonowania państwa prawa. W lutym tego roku sporym zaskoczeniem było poparcie, jakie pomysłowi powiązania wypłat z przestrzeganiem praworządności udzielił w jednym z wywiadów austriacki kanclerz Sebastian Kurz, postrzegany przecież jako nowy, obiecujący sojusznik Warszawy i Budapesztu na forum UE.

Niewątpliwie wpisanie do budżetu zasady uzależnienia wypłat z funduszy od praworządności nie ma oparcia w traktatach europejskich i mogłoby zostać z łatwością zaskarżone do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Preteksty do planów ograniczenia wypłat mogą być oczywiście różne, niemniej zawsze odsłaniają pewną istotną i trudną do przezwyciężenia funkcjonalną słabość samej UE, rozdzieranej wewnętrznymi sporami. Jednym z najważniejszych jest trwały konflikt pomiędzy unijnymi płatnikami netto: Niemcami, Francją, Włochami, Hiszpanią, państwami Beneluksu, Austrią, Szwecją oraz Danią – i resztą, zarówno „starej” i jak „nowej” Europy, hojnie korzystającej z funduszy. Spór ten jest tak silny, że najwyraźniej nie jest go w stanie zahamować wyraźne ocieplenie relacji pomiędzy Warszawą i KE ani perspektywa zakończenia przewlekłego konfliktu dotyczącego praworządności. Biorąc pod uwagę te trwałe tendencje, nasi politycy powinni zmienić swoją strategię w sporze o fundusze. Przede wszystkim: nie traktować go jako kolejną odsłonę „zmasowanego ataku na Polskę i jej suwerenność”, tylko dostrzec w nim jeden z najistotniejszych wyzwań we współczesnej konstrukcji finansowej UE. I w tej optyce budować koalicję unijnych płatników brutto – od Tallina po Lizbonę i Ateny.