Kup prenumeratę i czytaj NK
Dostępny e-book
Seria: Kroniki międzyepoki

Między wielkością a zanikiem. Rzecz o Polsce w XXI wieku

Bartłomiej Radziejewski

34,00 49,90 

ISBN 978-83-959370-0-2

Kup 3 książki, a otrzymasz rabat 5%

Wiek XXI miał przynieść Polsce tak długo wyczekiwany pokój i spokój. Mieliśmy bądź rozpłynąć się w imperialnych strukturach Zachodu, bądź wygodnie w nich umościć, skupiać się odtąd na bogaceniu i jakości życia. Widzimy przeciwieństwo tych marzeń: wielkie przyspieszenie historii, rozpad ładu międzynarodowego, słabnięcie Europy i USA, wzrost niepewności i niepokojów. Wszystko na tle rewolucyjnych przemian technologicznych i społecznych.

5% rabatu dla Prenumeratorów i Stałych Darczyńców

5% rabatu przy zakupie książki i e-booka o tym samym tytule. Promocja naliczy się w koszyku. 

Wyczyść
EAN: 9788395937002 ISBN: brak Kategorie: , ,

Opis

Wiek XXI miał przynieść Polsce tak długo wyczekiwany pokój i spokój. Mieliśmy bądź rozpłynąć się w imperialnych strukturach Zachodu, bądź wygodnie w nich umościć, skupiać się odtąd na bogaceniu i jakości życia. Widzimy przeciwieństwo tych marzeń: wielkie przyspieszenie historii, rozpad ładu międzynarodowego, słabnięcie Europy i USA, wzrost niepewności i niepokojów. Wszystko na tle rewolucyjnych przemian technologicznych i społecznych.

To oznacza, że wezwanie do wielkości jest dla Polaków znów aktualne. Jego rewersem jest niebezpieczeństwo zaniku, niezmiennie związane z położeniem w „strefie zgniotu”, między Niemcami a Rosją. Wakacje się skończyły. Musimy zadbać o swoje miejsce w świecie – albo zrobią to za nas inni.

Ta książka mówi w dużej mierze o tym, jak ważne i trudne to zadanie. Oraz jak bardzo jesteśmy do tej przygody niegotowi.


Książka z serii „Kroniki Międzyepoki”
Żyjemy w wyjątkowym czasie. Wyjątkowym i dla Polski, i dla świata. Przejdzie on zapewne do historii jako okres przejściowy między epokami. Wśród przejawów rozpadania się dawnego ładu międzynarodowego i porządków wewnętrznych są kontury przyszłego świata. Wielu nawet nie chce ich widzieć, próbując wciąż oswajać nową rzeczywistość za pomocą pojęć z poprzedniej epoki. Inni nie potrafią. Kto umie rozpoznać rysy nowego ładu w natłoku informacji (i dezinformacji), wie dużo więcej niż inni. Seria wydawnicza „Kronik międzyepoki” to próba zdobycia części tej wiedzy. Czołowi polscy intelektualiści, publicyści i analitycy prezentują w niej autorskie
świadectwa z okresu przejściowego, który przyszło im obserwować. Patrząc z różnych perspektyw, prezentując odmienne wrażliwości i specjalności – starają się opisać i wyjaśnić ważne przemiany międzyepoki. Zapraszamy do towarzyszenia im w tej przygodzie.

Wysyłamy egzemplarze recenzenckie po wcześniejszym zapytaniu, zapotrzebowanie prosimy zgłaszać mailowo: wydawnictwo@nowakonfederacja.pl

Autor: Bartłomiej Radziejewski

Dodatkowe informacje

Autor książki

Liczba stron

300

Bezpieczeństwo

Każdy egzemplarz książki jest zafoliowany. Dbamy o Wasze bezpieczeństwo podczas pandemii.

ISBN

978-83-959370-0-2

Oprawa

W dwóch wariantach: Oprawa miękka ze skrzydełkami, okładka pokryta aksamitną w dotyku folią soft touch oraz oprawa twarda.

Wersje

E-book, Książka – oprawa miękka, Książka – oprawa twarda

Spis treści

Zamiast wstępu: między wielkością a zanikiem – s. 11

Nierządem znów Polska stoi – s. 19

Liberałowie przeciwko wolności – s. 25

Dwie Polski – s. 39

Heroje kontra klany – s. 47

Kijów zdeptany a sprawa polska – s. 55

Smoleński zbuk – s. 61

Gwałt modernizacyjny – s. 65

Za podmiotowość – naszą i Jej – s. 71

Więzienia CIA, czyli witajcie w republice buraczanej – s. 79

Renta neokolonialna, czyli ile jeszcze Polak zapłaci – s. 81

Dobijanie państwa – s. 89

Czy czeka nas krach międzynarodowego systemu walutowego? – s. 93

Zatrzymana rewolucja – s. 111

Republikańska alternatywa – s. 121

Kryzys NATO i Polska między wielkością a niebytem – s. 129

Memento Belli – s. 139

Stare elity w miejsce nowych? – s. 147

Etatyzm bez państwa – s. 153

Turboliberalizm vs. hiperdemokracja – s. 161

Państwo prawa kruszeje w zgiełku – s. 177

Jego Wysokość Andrzej Lepper – s. 183

Nowy, lepszy republikanizm – s. 191

Sędziowscy sojusznicy Kaczyńskiego – s. 197

Kryminalizowanie PiS-u nie odbuduje państwa prawa – s. 203

Nowy europejski i światowy ład już powstaje – s. 211

Zimna wojna 2.0 – s. 217

Atomowa próba polskiej wyobraźni – s. 223

Nie można (bezkarnie) odrzucić realizmu politycznego – s. 227

Po pierwsze: Drugi Obieg – s. 231

Koronawirus: szary nosorożec, nie czarny łabędź – s. 235

Teoretyczne przywództwo w czasach prawdziwego kryzysu – s. 239

Filozofów nam trzeba. Właśnie teraz – s. 249

To nie awaria, to system – s. 253

Republikanizm – idea antysystemowa? – s. 257

Debata bez debaty – s. 261

Jak rosnąca frekwencja niszczy polską demokrację – s. 265

Niespełniony sojusznik Hitlera wciąż ma się czego uczyć o sobie – s. 271

Dlaczego gramy w cudze gry na Białorusi – s. 277

Przypisy – s. 291

Recenzje

Czy inna prawica jest możliwa? Książka Radziejewskiego pokazuje intelektualne podstawy formacji, która mogłaby zastąpić PiS w tej roli. Dysponując koncepcją państwa i polityki zasadniczo odmienną od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni od kilkunastu lat. Mimo licznych nawiązań do przeszłości – tę książkę można traktować zatem jako podróż w przyszłość. Jedną z możliwych.

Rafał Matyja, politolog, autor m.in. „Konserwatyzmu po komunizmie”
i „Wyjścia awaryjnego”, twórca idei IV Rzeczypospolitej


Zamiast końca historii, ogłoszonego przez późnego herolda demokracji liberalnej, mamy dziś odwrotnie – początek historii. Nowej, niespodziewanej, innej historii świata i Polski – dla wielu niezrozumiałej. Analizy Radziejewskiego, którymi od lat towarzyszy jej stawaniu się, to doskonały przewodnik po tej nowej historii, wnikliwy, przytomny i wsparty dużą erudycją.

Rafał Ziemkiewicz, pisarz i publicysta, autor m.in. Michnikowszczyzny”,
„Polactwa”, „Chama niezbuntowanego”


Wychodźmy poza nasze bańki, ciągle słyszę. Lektura książki Bartłomieja Radziejewskiego, to taka próba. Wiedza autora o geopolityce jest imponująca, ale w ocenach spraw polskich się nie zgodzimy. Nie podzielam większości jego ocen, m.in. na temat wydarzeń po 1989 r., czy rządów liberałów. Warto było jednak poznać racje kogoś z innego środowiska, racje niepodszyte – jestem przekonany – cynizmem, tak częstym wśród prawicowych publicystów. Radziejewski niewątpliwie wierzy w to, co pisze, nawet wtedy, gdy się myli.

Mirosław Maciorowski,redaktor naczelny tygodnika „Ale Historia”, magazynu „Gazety Wyborczej”

 

Wysyłamy egzemplarze recenzenckie po wcześniejszym zapytaniu, zapotrzebowanie prosimy zgłaszać mailowo: wydawnictwo@nowakonfederacja.pl

Darmowy fragment

Wstęp ukazał się w wersji elektronicznej Dziennika Gazety Prawnej: link

 

Po pierwsze: Drugi Obieg

„Przebić się do głównego nurtu!” – brzmi często słyszany slogan bojowy ambitnych polskich intelektualistów, analityków, publicystów, naukowców. W poczuciu, że ich ważne ustalenia grzęzną w zbyt małych niszach, stawiają oni sobie za cel uzyskanie dostępu do mediów masowych. By za ich pośrednictwem pokazać wreszcie światu, co ważnego dzieje się z państwem, polityką, społeczeństwem.

To błąd. Dla jasności dodam, że sam go przez lata popełniałem. Setki wystąpień telewizyjnych i radiowych w ciągu ostatnich 10 lat przekonały mnie, że główny obieg jest strukturalnie niezdolny do przyswojenia tego, z czym do niego przychodzimy. Łechce naszą próżność, ale nasze tezy – lokuje na marginesie z ciekawostkami i anomaliami. Powtórzona pięć czy siedemdziesiąt razy ciekawostka pozostaje ciekawostką, a główny nurt dalej płynie swoim korytem.

W ten sposób status ciekawostki uzyskała na przykład diagnoza o instytucjonalnej gangrenie państwa z głębokich lat 90. Tak samo: konkretyzacja tej diagnozy w przypadku najbardziej spektakularnego i przerażającego z jej niezliczonych potwierdzeń – katastrofy smoleńskiej. Trzeba było „awarii systemu” w postaci afery taśmowej z końca rządów PO, by nieprzeznaczone dla opinii publicznej słowa Bartłomiej Sienkiewicza o „państwie teoretycznym” postawiły tę tezę w świetle reflektorów. Ale tylko na chwilę: w dalszej perspektywie została strywializowana na potrzeby bieżącej walki wyborczej, a spójnego programu naprawczego nie wdrożono. Mimo pewnych korekt, państwo polskie nadal istnieje tylko teoretycznie, choć właściwiej jest powiedzieć: nie istnieje nawet teoretycznie.

W ten sam sposób do rangi ciekawostki zredukował główny nurt niezliczone, wieloletnie przestrogi przed nadchodzącą katastrofą demograficzną. Dziś, gdy zaszły w tym względzie nieodwracalne zmiany, które już wyludniły znaczne połacie kraju, a kolejne wyludnią w następnych latach, powodując radykalny niedobór rąk do pracy i degradację Polski na arenie międzynarodowej, słyszymy polityków naprzemiennie przechwalających się… zmniejszeniem bezrobocia i wzywających do „bicia na alarm”. Szaleństwo? I tak, i nie: to właśnie skutki wieloletniej socjalizacji w patomainstreamie.

Słabe państwo, słabe wojsko, słaba dyplomacja. Służba zdrowia, system emerytalny, edukacja wszystkich szczebli – w kiepskim i pogarszającym się stanie. Rozpada się ład międzynarodowy, który całą tę jazdę na gapę dominującym polskim elitom umożliwił. A w głównym nurcie trwa sadomasochistyczna orgia emocjonalnych wzmożeń wokół tego, co kto o kim powiedział, kto zyskał punkt procentowy w piątym sondażu w tym miesiącu, jak wyglądał partyjny lider na ostatniej konwencji. Za największych opiniotwórców robią ludzie często bez bladego pojęcia o najważniejszych problemach kraju. Ci z wiedzą, a nawet z propozycjami zmian – za dostarczycieli ciekawostek. Względnie – za zmienników na karuzeli z gadającymi głowami.

Inaczej mówiąc, realna polityka (jako sfera krajowych problemów publicznych i uwikłań międzynarodowych, w których słaba i peryferyjna Polska pogrążona jest po uszy) robi za ciekawostkę, a jej daleki margines – za główny nurt. Ponieważ w tym ostatnim zanurzeni są, głębiej lub płycej, także politycy, ich zdolność do odgrywania swojej podstawowej roli, jaką jest rozwiązywanie już widocznych problemów kraju i przygotowywanie go na przyszłe – jest zasadniczo ograniczona. Gdy najważniejsze diagnozy są redukowane do rangi ciekawostek na marginesach medialnej hiperrzeczywistości, nawet względnie łatwa do przewidzenia przyszłość zawsze będzie zaskakująca.

Tak było, jest i będzie – jeśli tego nie zmienimy. Główny nurt jest strukturalnie niezdolny do przyswojenia naszej wiedzy ze względu na swoje uwikłanie w obsługę partyjnego sporu i w wyścig o liczbę odbiorców. Przeszedł w ostatnich kilkunastu latach głęboką zapaść finansową i kadrową, po której ustabilizował się na bardzo obniżonym poziomie. Druzgocąco przegrał też rywalizację o wpływy z politykami, dając się przekształcić w pas transmisyjny ich spinu, jeśli nie wprost wytycznych z partyjnych central. Nie podjął przy tym przez kilkanaście lat poważniejszej refleksji nad własnym stanem – a na pewno żadnej próby przeciwdziałania – robiąc dobrą minę do złej gry.

Przez to bieżąca bzdura zawsze wygra w nim z systemową diagnozą. I nie powinna nikogo uspokajać nadzieja, że lud wprawdzie potrzebuje igrzysk, ale odpowiedzialna elita po cichu zrobi co trzeba. Przykłady stanu państwa czy polityki demograficznej (i wiele innych – nie miejsce tu, by je wyliczać) jasno dowodzą przecież, że taka elita nie istnieje.

Trzeba ją zatem zbudować. Nie przez wejście do polityki, uprzedzając częstą w takich sytuacjach sugestię. To natychmiast skazuje na tę samą tyranię bieżączki i despotyzm status quo, które paraliżują dzisiejszych decydentów.  Potrzebna jest praca organiczna.

Oprócz wychowywania przyszłych elit tekstami i codzienną pracą w organizacjach, proponuję skonsolidować Nowy Drugi Obieg. On już istnieje i mniej lub bardziej regularnie tworzy kontry wobec równoległej rzeczywistości patomainstreamu, zajmując się realnymi problemami. W think tankach pozarządowych i rządowych, redakcjach od „Krytyki Politycznej” po „Politykę Narodową”, w niektórych mediach uchodzących za główny nurt, a de facto niszowych. W przypadkach wielu pojedynczych osób lub grup osób na uczelniach, w mediach głównego nurtu. Także, last but not least, w partiach politycznych. Problemem jest rozproszenie, często niewidzenie się nawzajem, marnotrawstwo zbyt dużej energii na pozorny dialog z patomainstreamem.

Zamiast dostarczać ciekawostki Pierwszemu Obiegowi, stwórzmy własny dyskurs. Z własnymi tematami debaty, własnymi sporami, własnymi ścieżkami legitymizacji. Z maksymalną możliwą otwartością na nowe osoby i środowiska. Warunek wstępny i konieczny: żadnych błahostek, tylko tematy ważne dla przyszłości Polski.

Nie chodzi przy tym o to, by na równoległą rzeczywistość Pierwszego Obiegu się obrażać, całkowicie od niej izolować czy rezygnować z okazjonalnych wycieczek do niej. Tym bardziej nie chodzi o utratę kontaktu z istotnymi aspektami bieżącej polityki. Rzecz w tym, by dzięki zdystansowaniu skonsolidować zasoby i – w wariancie maksimum – za jakiś czas trwale główny nurt zmienić. W wersji minimum: stworzyć obieg, w którym poważna rozmowa o przyszłości Polski może się toczyć, a odpowiedzialne elity – rosnąć.

Jeśli są chętni, zastanówmy się wspólnie, jak to zrobić.

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Między wielkością a zanikiem. Rzecz o Polsce w XXI wieku”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *