Polska gospodarka łaknie kapitału

Nie ma adekwatnego kredytowania przedsięwzięć dążących do budowy miejsc pracy w kraju. A KNF koncentruje się za bardzo na zyskowności banków, utożsamiając ją z bezpieczeństwem instytucji finansowych
Cezary Mech

Ekonomista, urzędnik państwowy, nauczyciel akademicki, były wiceminister finansów

 

Nie ma adekwatnego kredytowania przedsięwzięć dążących do budowy miejsc pracy w kraju. A KNF koncentruje się za bardzo na zyskowności banków, utożsamiając ją z bezpieczeństwem instytucji finansowych.

 

Czy w Polsce łatwo jest o kredyt?

Statystyki mówią, że dostęp do niego jest utrudniony, przynajmniej jeśli chodzi o liczbę odrzucanych wniosków kredytowych i poziom lichwiarskiego oprocentowania kredytu dostępnego w firmach pożyczkowych.

To polski ewenement?

Rynek kapitałowy w Polsce jest dość drogi w porównaniu ze standardami krajów wysoko rozwiniętych. Koszty transakcyjne instytucji finansowych na rynku kapitałowym są wyższe. Zyskowność też jest wyższa niż za granicą i to musi przekładać się na koszty, jakie ponoszą kredytobiorcy, oraz na to, że depozytariusze nie otrzymują adekwatnego oprocentowania. Brak konkurencji i polityki antylichwiarskiej pozwalają funkcjonować na rynku firmom, których zadaniem jest wpędzenie pożyczkobiorców w problemy ze spłatą kredytów, po to aby w efekcie pozbawić ich całości dobrobytu w procesie egzekucyjnym. Ponadto kredyty udziela się głównie na konsumpcję, raptem 26 proc. kredytów udzielanych jest przedsiębiorstwom. W ostatnich 10 latach mimo że stopa oszczędności wzrosła, kredytowanie przedsiębiorstw w relacji do PKB jest na tym samym poziomie.

Dlaczego tak się dzieje?

Wynika to głównie z fatalnych regulacji i braku nadzoru oraz z prowadzenia złej polityki pieniężnej. Mamy wyższe stopy procentowe niż inne kraje przy utrzymywaniu kursu wymiany. To zachęca do masowej spekulacji na naszej walucie, o czym świadczy powszechność kredytów frankowych. Olbrzymim funduszom zagranicznym opłaca się pożyczać na niski procent w dolarach i euro, które potem mogą inwestować w wysoko oprocentowane polskie obligacje, a na końcu osiągnąć nadzwyczajne zyski – zwłaszcza jeśli złotówka ulegnie wzmocnieniu. Ten proces spekulacyjny można łatwo uniemożliwić, ale się tego nie robi niezależnie od opcji politycznej, która sprawuje władzę. Polityka wysokich stóp procentowych blokuje też inwestycje, które by się opłacały, ponieważ w takiej sytuacji zysk rzadziej jest wyższy niż koszty kapitału oparte na stopach procentowych.

Uważa pan, że obniżka stóp procentowych pozwoliłaby polskiej gospodarce się rozwinąć? Przecież w państwach zachodnich stopy procentowe są bliskie zera, pojawiają się nawet pomysły, by wprowadzić ujemne stopy, bo dotychczasowa polityka monetarna nie miała wpływu na wzrost.

Brak efektów walki z kryzysem i on sam wynika ze złego funkcjonowania instytucji finansowych i oligarchizacji życia społecznego. Tamte stopy procentowe obecnie są w części elementem polityki, mają m.in. pomóc tym, którzy mają olbrzymie kredyty do spłacenia, by wysokie odsetki nie doprowadziły ich do bankructwa. Oczywiście głównym wytłumaczeniem jest to, że w innym wypadku masowe bankructwa jak podczas wielkiego kryzysu doprowadziłyby do zaostrzenia kryzysu. W Polsce mamy do czynienia z inną skrajnością – błędną praktyką zwalczania inflacji przez wysokie stopy procentowe i wzmacnianie waluty. Każdy projekt inwestycyjny ocenia się z punktu widzenia przyszłych zysków. Te zyski są dyskontowane przez koszt kapitału. W koszcie kapitału kluczowym elementem są stopy procentowe. Gdy są wysokie, bardziej opłaca się inwestować w obligacje.

Ale przecież w Polsce inwestorzy mają bardzo dobre warunki do inwestowania w realną gospodarkę.

Tak powinno być, bo u nas są niższe koszty pracy, mamy niższe wynagrodzenia. Problem w tym, że będąc w UE, natrafiamy na wiele przeszkód regulacyjnych, w tym tak ekstremalne absurdy jak dążenie do oziębienia klimatu, w których efekcie państwom wysoko rozwiniętym udaje się zachować miejsca pracy i importować siłę roboczą. W Niemczech w najbliższych latach z pracy odejdzie 6 mln pracowników. Zastąpią ich Polacy i inni emigranci. W konsekwencji w kraju bez przyszłości, jakim staje się Polska, przewiduje się brak wzrostu gospodarczego i zapotrzebowania na produkty w przyszłości, a co za tym idzie i mniejsze zyski dla przedsiębiorców. To także utrąca nowe inwestycje.

Jak wygląda sytuacja z alternatywnymi wobec banków komercyjnych sektorami mogącymi zaspokoić głód kredytu?

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe są bardzo dobrym przykładem na to, że sektor bankowy sobie z tym nie radzi. Gdyby sobie radził, sektor SKOK tak prężnie by się nie rozwinął. Niestety silne zmiany regulacji prawnych, które powodują, że drobny, działający na innych zasadach sektor, poddawany jest regulacjom i wymogom biurokratycznym, odpowiednim dla regulacji wielkich banków, doprowadziły do paradoksalnej sytuacji. Małe kasy nie mogą konkurować kosztowo z innymi instytucjami, z drugiej strony gdy się rozwiną, by dzięki efektowi skali zniwelować problemy związane z wysokimi kosztami stałymi, zarzuca się im, że mają słaby kontakt ze swoimi członkami, co jest nietypowe dla tego sektora. Byłem zwolennikiem objęcia SKOK nadzorem finansowym, niemniej ten nadzór musi się opierać na zasadzie współmierności: mniejsze podmioty powinny być traktowane adekwatnie do ich wielkości.

Obecnie są traktowane nieadekwatnie?

Wobec małych kas, które nie mają wystarczającego efektu skali, dąży się do tego, aby wymogi regulacyjne były jednakowe jak w przypadku dużych banków. W tym wymaga się rozbudowanych regulacji dotyczących badania ryzyka. To może być wymóg nadmierny, gdy kasy mającharakter społeczny i wiedzą o możliwościach finansowych swoich członków lepiej niż oddziały banków. W konsekwencji nadmiernych barier na wejściu nie powstają nowe kasy i dochodzi do koncentracji rynku. To wszystko sprzyja temu, by warunki usług finansowych były dla wszystkich mniej korzystne.

W kraju bez przyszłości, jakim staje się Polska, przewiduje się brak wzrostu gospodarczego i zapotrzebowania na produkty w przyszłości, a w efekcie i mniejsze zyski dla przedsiębiorców

Ale czy to tylko wina prawa? Cztery SKOK mają już zarząd komisaryczny, KNF wskazuje na to, że kasy udzielają zbyt wielu ryzykownych kredytów. Może po prostu idea jest dobra, ale wykonanie – już nie?

Z jednej strony Nadzór krytykuje nadmierne ryzyko, z drugiej stosowanie różnych wspólnych inicjatyw kas i outsourcing, które miałyby ograniczyć koszty, co powoduje, że koszty mitygowania ryzyka muszą one ponosić same. Ustawodawca powinien zadbać o to, by na rynek mogły wchodzić nowe inicjatywy. Nawet jeśli na początku jest więcej niepowodzeń. Samo ryzyko pojawienia się nowej konkurencji powoduje, że banki mitygują się w swoich apetytach cenowych.

Był pan jednym z twórców Komisji Nadzoru Finansowego – tymczasem słyszę, że jest pan wobec działań KNF mocno krytyczny…

Nie podobają mi się działania KNF, mimo że byłem jego pomysłodawcą i współtwórcą. Nie wynika z to z jego uprawnień, lecz kryzysogennych uwarunkowań, o których rozmawialiśmy poprzednio. Otóż mimo iż cała grupa nadzorców, która straciła pracę w okresie rządów lewicy, tworząc zwycięski program gospodarczy dla PiS, przeforsowała utworzenie KNF przy sprzeciwie sektora, to władze PiS oddały nadzór swoim przeciwnikom. Nikt z jego twórców tam nie pracuje, co ukazuje, jak trudno było i będzie przeprowadzić w Polsce sanację gospodarki. W efekcie nadzór nawet nie informuje opinii publicznej o tym, że istnieją nadmiernie wysokie koszty kredytowe, że nie ma adekwatnego kredytowania przedsięwzięć dążących do budowy miejsc pracy w kraju. KNF koncentruje się za bardzo na zyskowności banków, utożsamiając ją z bezpieczeństwem funkcjonowania instytucji finansowych. Tak jak w przeszłości nie reagował w przypadku Amber Gold, tak obecnie udaje, że nie widzi, jak cały system firm pożyczkowych pasożytuje na społeczeństwie. Nie zapobiega też koncentracji na rynku bankowym, pozwalając na fuzje i wycofywanie kapitału z Polski.

KNF powinna mieć mniejsze uprawnienia?

Nie powinno się zmniejszać uprawnień KNF, gdyż za chwilę okaże się, że podatnicy będą musieli pokrywać straty banków. Powstanie KNF było wielkim sukcesem, który nastąpił mimo protestów Związku Banków Polskich – i to był chyba jedyny przypadek przeprowadzenia zmian wbrew tej najpotężniejszej w Polsce firmie lobbingowej. Aby gospodarka działała prawidłowo, także instytucje finansowe muszą działać prawidłowo w oparciu o siły rynkowe. Przyczyną kryzysu, który ciągle przechodzimy, był źle funkcjonujący sektor finansowy. W Polsce wiedząc o zagrożeniach, stworzyliśmy silną instytucję, która w założeniach miała nie być powiązana z tym sektorem. O ile utworzenie instytucji się udało, to jednak jeszcze raz się przekonaliśmy, że instytucje same nie funkcjonują, potrzebują oddanych ludzi. W Polsce jest multum kompetentnych patriotów, bez ich wykorzystania do odbudowy kraju znikniemy jako państwo i społeczeństwo. I to jest podstawowa nauka, jaką powinniśmy wynieść z kryzysu na przyszłość.

Stefan Sękowski

Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”, dziennikarz „Gościa Niedzielnego”

 

[easychart type=”horizbarstack” height=”30″ width=”200″ title=”W maju nasze przychody wyniosły 6005 zł. Aby przetrwać, potrzebujemy 13300 zł miesięcznie” groupnames=”Wpłacono, Brakuje” valuenames=”ZŁ” group1values=”6005″ group2values=”7295″]

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY TYGODNIK IDEI, NR 24 (36)/2014, 12–18 CZERWCA, CENA: 0 ZŁ
Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *