Opór jest możliwy

Kunibert Raffer

austriacki profesor ekonomii, były konsultant ONZ ds. Rozwoju Przemysłowego

 

Państwa peryferyjne mogą się skutecznie bronić przed negatywnymi konsekwencjami globalizacji. Muszą tylko chcieć
 

Rok 2008 pokazał, jak bardzo państwa peryferyjne są powiązane z centrami finansowymi i jak te ostatnie mogą eksportować do biedniejszych swoje problemy gospodarcze. Czy słabsi mogą się jakoś bronić?

To zjawisko dotyczy nie tylko państw biedniejszych – przecież upadek Lehman Brothers dotknął całą Unię Europejską, choć niewątpliwie jedne państwa (np. Niemcy) w mniejszym stopniu, niż inne (np. Irlandię). Odnośnie do meritum pytania: można się bronić przed tymi negatywnymi zjawiskami. Przykładowo w 2013 roku podczas rozmów Rundy z Ad-Dauhy [trwające od 2001 r. negocjacje dotyczące dalszej liberalizacji światowego handlu – przyp. red.], które odbyły się w Bali, ustalono, że biedniejsze państwa mogą sobie zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe, które wcześniej wpisały do umów także państwa przemysłowe. W związku z azjatyckim kryzysem finansowym w 1997 roku Malezja wykorzystała swoje możliwości jako członka Międzynarodowego Funduszu Walutowego i wprowadziła kontrolę przepływu kapitału. Niestety, niewiele państw z tych możliwości korzysta. Ale one istnieją.

Czy to jest możliwe jedynie na drodze umów międzynarodowych?

Na forum MFW po kryzysie w 2008 roku zmieniono sposób głosowania. Część stanowisk dyrektorów zarządzających, wśród których Europa była nadreprezentowana, została oddana państwom rozwijającym się. To ostatecznie nie zostało zrealizowane. Dlatego państwa rozwijające się szukają alternatyw. Powstaje na przykład „Bank Południa”, Nowy Bank Rozwoju, założony przez Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i Republikę Południowej Afryki.

To może być realna alternatywa, czy jest to raczej symbol tego, że państwa takie jak te zrzeszone w BRICS chcą konkurować gospodarczo z USA?

To zależy oczywiście od tego, jaka będzie rzeczywista polityka tego banku. Obecnie ma się ona opierać na MFW, naśladować Fundusz – w tym sensie nie jest to rzeczywista alternatywa. Ale gdyby miała rzeczywiście prowadzić własną politykę – będzie alternatywą.

Mówimy tu znowu o ogromnych gospodarkach. Mniejsze mogą sobie pomóc na własną rękę?

Dobrym przykładem jest Islandia. To państwo, o którym się prawie nie mówi. Tam trzy prywatne banki spowodowały długi w wysokości mniej-więcej dziewięciokrotności PKB kraju. To państwo zdecydowało się, także dzięki dwóm referendom, nie przejmować w całości tych długów i po względnie krótkim czasie wyleczyło się z kryzysu i ma znów dostęp do rynków kapitałowych. Zdewaluowało także znacznie swoją walutę, co miało ogromne znaczenie dla jej konkurencyjności. Przykład Islandii to prawdziwa historia sukcesu, która pokazuje, że warto prowadzić alternatywną politykę.

Dlaczego jednak polityka w Irlandii czy Grecji nie odnosi sukcesu?

Bo nie może. Irlandia jest w nieco lepszej sytuacji. Wcześniej uprawiała, wedle kryteriów z Maastricht, doskonałą politykę. Stosunek długu do PKB wynosił ok. 25 proc., o wiele lepszy, niż np. w Niemczech. Irlandię wtrąciło w kryzys uspołecznienie długów spekulacyjnych sektora bankowego, pod naciskiem Europejskiego Banku Centralnego. W Grecji sytuacja była zupełnie inna: rząd, zamiast podwyższyć podatki, po osiągniętym za pomocą oszustw wejściu do strefy euro zdecydował się na łatwiejszy wariant, czyli tanie kredyty. Wina leży jednak także po stronie krajów-wierzycieli, które powinny były sprawdzić, czy Grecja rzeczywiście spełnia kryteria, czego nie zrobiły.

Miliardy euro, które z państw europejskich popłynęły do Grecji, tak naprawdę przez nią przepłynęły i trafiły do banków i spekulantów

Winna jest także wspólna waluta euro?

Tak, już w swej konstrukcji. Istnieje ładny wykres MFW, który pokazuje, jak z biegiem lat rozwija się bilans płatniczy państw północnej i południowej Europy. Północ ma coraz większą nadwyżkę, zwłaszcza Niemcy, a Południe coraz większy deficyt. Jeśli płyniemy na 100 m, każdy może płynąć tak szybko, jak potrafi i wygrywa, gdy jest szybszy. Ale gdy decydujemy się płynąć synchronicznie, ten, kto płynie lepiej bądź szybciej, musi się dopasować do partnera. W unii walutowej pływamy synchronicznie. W tej sytuacji budowa nadwyżki przez Niemcy szkodzi całej strefie euro.

Jak powinna wyglądać europejska polityka gospodarcza, by wszystkie państwa mogły pływać synchronicznie?

Przede wszystkim RFN powinna przez inną politykę wewnętrzną umożliwić budowę importu z Południa. Zmniejszenie deficytu krajów południa możliwe jest jedynie wtedy, gdy będą mogły eksportować. Jednak jeśli jednocześnie Niemcy starają się agresywnie stać mistrzem świata w eksporcie, to mamy problem. Nie mamy w Europie wspólnej polityki fiskalnej, jak np. w USA. To nie byłoby kłopotem, gdybyśmy przestrzegali traktatów europejskich. Istnieją przecież zapisy, które zakazują państwom przejmowania długów innych państw. Tę zasadę złamano.

UE nie powinna pomagać Grecji w spłacie długów?

Najlepiej by było, gdyby Grecja ogłosiła niewypłacalność, czego nie zrobiła. Ale były też inne drogi wyjścia. Przykładowo Daniel Gros i Thomas Mayer (wówczas główny ekonomista Deutsche Banku) już w 2010 roku proponowali, by odpuścić Grekom połowę długu. Prywatni wierzyciele straciliby mniej, niż stracili później dzięki tzw. pakietom pomocowym, wszyscy – łącznie z Polakami – oszczędzilibyśmy pieniądze, które płaciliśmy Grekom. Z kolei sami Grecy staliby się dzięki stosunkowi 60 proc. długu do PKB gospodarczo zrestrukturyzowani i oszczędziliby sobie drastycznych „reform”, które łamały prawa człowieka.

Słucham?

Dam panu przykład: była uczennica mojej żony – Greczynka – musiała patrzeć, jak jej ojciec umiera w szpitalu, ponieważ z powodu oszczędności nie można było zakupić potrzebnych leków. Uważam to za łamanie praw człowieka. W tym samym czasie Grecja przewodniczyła UE, a realizację planów oszczędnościowych oceniano jako bardzo dobrą. Sytuacja, w której ludzie umierają, ponieważ nie ma pieniędzy na leki, nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym kraju. To wszystko działo się w wyniku polityki oszczędności, które nie przynoszą korzystnych skutków. Od kiedy w Grecji stosuje się narzuconą przez Trojkę [tak nazywa się trzech wielkich kredytodawców: UE, MFW i EBC, którzy udzielili Grecji pierwszego pakietu pomocowego w 2010 r. – przyp. red.] surową politykę oszczędnościową, drastycznie wzrosło bezrobocie, zwłaszcza wśród ludzi młodych, zmalał też PKB. Na początku tak zwanej akcji ratunkowej dług publiczny wynosił 120 proc. PKB – dziś mają 175 proc. Jeśli ktoś złamie nogę i po pięciu latach pobytu w szpitalu ma złamaną praktycznie każdą kosteczkę, trudno to określać jako rozsądną i skuteczną interwencję medyczną. Z tym trzeba skończyć.

Chce to zrobić nowy rząd Alexisa Tsiprasa. Jak ocenia pan ich propozycje odejścia od polityki oszczędności i doprowadzenia do cięcia długu?

Uważam je za bardzo potrzebne i ważne, a nowego ministra finansów Grecji, Janisa Wafurakisa – zresztą mojego przyjaciela – za bardzo kompetentnego znawcę materii.

Grecy muszą wzmocnić wewnętrzną siłę nabywczą. Trzeba sobie zdać też sprawę z tego, że długi Grecji są nie do spłacenia. Mohammed El-Erian z towarzystwa inwestycyjnego PIMCO twierdzi, że długi, które przewyższają 90 proc. rocznego PKB, są niespłacalne. Moim zdaniem dzisiejsi greccy politycy grają rolę chłopca, który krzyczy, że cesarz jest nagi – mówią prawdę o tym, że miliardy euro, które z państw europejskich popłynęły do Grecji, tak naprawdę przez nią przepłynęły i trafiły do banków i spekulantów.

Jednak czy Syriza obiecując Grekom aktywną politykę socjalną nie chce tak naprawdę powrotu do działań, które doprowadziły do kryzysu?

To zależy od tego, jak ta polityka będzie realizowana. Jednak gdy ogłoszę niewypłacalność, wierzyciel nie może mi odebrać ostatniego płaszcza, ponieważ wtedy zamarznę. Tymczasem nie chroni się Grecji jako dłużnika. Trojka niszczy tam życie – a to jest skandalem.

Unijne pakiety ratunkowe są po prostu niezgodne z prawem

Czy to jest w ogóle do zrobienia? Niemcy są przeciwne cięciu długu Grecji.

W 1953 roku w Londynie m.in. Grecy i Irlandczycy bardzo wspaniałomyślnie odpuścili Niemcom ich długi. Tsipras twierdzi, że możliwym rozwiązaniem byłoby zastosowanie układu londyńskiego do Grecji, czego Niemcy nie chcą. Wcześniejsze rządy Grecji były skorumpowane, nieskuteczne, ale w porównaniu do tego, co zrobili Niemcy w czasie II wojny światowej to są drobnostki. Rząd niemiecki nie ma więc prawa powoływać się teraz na argumenty moralne. Abstrahując od tego, te wszystkie pakiety ratunkowe są po prostu niezgodne z prawem. Jeśli przeczytamy Art. 125 Traktatu o Unii Europejskiej, to się okaże, że ręczenie za inne państwo jest absolutnie zabronione, bez wyjątku. W państwach UE doprowadzono parlamenty do przyjęcia tych programów pomocowych ze wskazaniem: cokolwiek się stanie, nie będzie bailoutu. Po uzyskaniu zgody i tak go przeprowadzono. To oszustwo!

Nową politykę ma w Grecji realizować dość egzotyczny rząd – w koalicję weszły partie radykalnie lewicowa i narodowo-konserwatywna. Kończy się stary podział na prawicę i lewicę?

Po ostatnich wyborach Syrizie zabrakło dwóch mandatów, by móc samodzielnie rządzić Grecją. Potrzebowali kogoś, kto da im większość. Jedynym wspólnym mianownikiem obu partnerów koalicyjnych jest sprzeciw wobec łamiącej prawa człowieka polityki oszczędności. Gdy tylko ten punkt zostanie zrealizowany, dojdzie do różnic. Jednak dopóki kwestia długu – absolutnie kluczowa w obecnej sytuacji – dominuje problematykę polityczną w Grecji, ta koalicja będzie się trzymać.

Czy to samo może stać się także w innych krajach, które zmagają się z podobnymi problemami?

Wątpię, gdyż aby tak różne obozy mogły się porozumieć, musi dojść do sytuacji krańcowej. Nie wydaje mi się, by Syrizę i Niezależnych Greków łączyło cokolwiek poza kwestią długu – obecnie kluczową dla greckiej polityki.

Stefan Sękowski

Redaktor „Nowej Konfederacji”, dziennikarz „Gościa Niedzielnego”

 

 

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY MIESIĘCZNIK IDEI, NR 3 (57)/2015, 4–31 MARCA, CENA: 0 ZŁ

O autorze

Stefan Sękowski
Stefan Sękowski
Zastępca redaktora naczelnego „Nowej Konfederacji”, politolog, publicysta


Skomentuj artykuł
  • WordPress(0)
  • Facebook(0)
  • Google Plus(0)

Skomentuj jako pierwszy "Opór jest możliwy"

Zostaw swój komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.


*


four × four =

ZABEZPIECZENIE ANTYSPAMOWE - w celu zabezpieczenia przed robotami spamującymi prosimy rozwiązać proste zadanie. * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.