Niekończący się sen o wrogu

Mowa Leszka Jażdżewskiego powinna niepokoić wszystkich, którym marzy się model polityki mniej plemiennej, a bardziej deliberatywnej, nastawionej na rozwiązywanie problemów społecznych, a nie na konkurs retorycznych sztuczek

Grubym błędem jest szybkie sprowadzanie mowy redaktora Leszka Jażdżewskiego Uniwersytecie Warszawskim do „ataku na Kościół”. Owszem, Kościół odegrał w niej rolę pierwszorzędną, ale ma to drugorzędne znaczenie. Kłopotów z tą wypowiedzią nie da się zredukować do obrazy uczuć religijnych pewnej (choć licznej) grupy społecznej; powinna ona niepokoić wszystkich, którym marzy się model polityki mniej plemiennej, a bardziej deliberatywnej, nastawionej na rozwiązywanie problemów społecznych, a nie na konkurs retorycznych sztuczek, w którym wygrywa ten, kto skuteczniej skanalizuje zbiorowe złe emocje. Popis Jażdżewskiego oddala tę perspektywę: oto przedstawiciel kolejnego pokolenia, aspirujący do przejęcia „rządu dusz” w naszym kraju, uznaje polityczne ustanawianie wroga za najlepszy po temu instrument.

Jażdżewski broni swojego budzącego kontrowersje występu w nobliwym Audytorium Maximum podtrzymując, że to, co powiedział o Kościele „jest absolutną prawdą, a nie żadną kontrowersją”. Sęk w tym, że kategoria prawdy słabo pasuje do jego wypowiedzi, w której niełatwo doszukać się rzeczowej argumentacji. Mimo szczerych chęci, trudno zweryfikować tezę o tym, kto dziś ukrzyżowałby Chrystusa. Nie wiemy też, jaki test zastosował zdeklarowany zwolennik świeckiego państwa oceniając, że „polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa”. No i jak toczyć rozumny spór o to, czy „agendę tematów dnia układają nam dziś cyniczni wrogowie nowoczesności” vel „czarnoksiężnicy”?

Jaka jest rola polskiego Kościoła w globalnym ociepleniu, wojnach w Iraku i Syrii, smogu i zanieczyszczeniu oceanów plastikiem – nie dowiemy się jednak, gdyż Jażdżewski, biegnąc przez akapity, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia agendę, przepowiadając rychłą obyczajową rewolucję w sprawach takich jak aborcja i małżeństwa homoseksualne

Nie ma szczególnego sensu spierać się o treść wypowiedzi o charakterze propagandowym, której perswazyjność opiera się na emocjach. Warto natomiast przyjrzeć się jej konstrukcji i celom, szczególnie, że wywołała burzę braw wśród zgromadzonych na sali przedstawicieli elit politycznych i intelektualnych naszego kraju. Istotny jest tu kontekst, w którym wypowiedź się pojawia, a który nadaje jej nieuchronnie polityczny charakter: święto państwowe, wystąpienie niezwykle ważnego polityka, jakim jest Donald Tusk, które gromadzi niemal całą opozycję parlamentarną i jej sympatyków.

Występując przed taką widownią, na wstępie Jażdżewski, po krótkiej, rockowej analogii sytuującej autora wśród przyszłych megagwiazd, przywołuje Konstytucję 3 Maja jako wielki, niespełniony projekt oświeconej reformy ustrojowej. Nota bene, w świetle dalszej wypowiedzi dość zabawne wydaje się zignorowanie konstrukcji pierwszego jej artykułu, w którym wolność wyznania gwarantować ma rzymski katolicyzm jako religia panująca. Cóż, mowy wiecowe źle znoszą niuanse. Następnie mówca identyfikuje stojące przez Polską wyzwania, na które nie jesteśmy przygotowani: rewolucję cyfrową, zmiany ekologiczne i energetyczne, migracje i skutki globalizacji, ostrzegając, że powtarzamy właśnie „drogę, która doprowadziła nas poza krawędź upadku”. I tu zaciekawionego odbiorcę, czekającego na oświeconą wizję, Konstytucję 3 Maja piątej generacji, czeka niespodzianka. W odpowiedzi na realne wyzwania późnej globalizacji, jak diabeł z pudełka (proszę wybaczyć frazę) wyskakuje Jażdżewskiemu polski Kościół Katolicki, zdefiniowany cytatem z Konwickiego jako „zdeprawowana religia i sprzedajny kościół”. Jaka jest rola polskiego Kościoła w globalnym ociepleniu, wojnach w Iraku i Syrii, smogu i zanieczyszczeniu oceanów plastikiem – nie dowiemy się jednak, gdyż Jażdżewski, biegnąc przez akapity, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia agendę, przepowiadając rychłą obyczajową rewolucję w sprawach takich jak aborcja i małżeństwa homoseksualne. W jaki sposób ta rewolucja przygotuje nas na erę sztucznej inteligencji czy odejście od energetyki opartej na węglu, pozostaje tajemnicą autora. Grunt, że udaje mu się umknąć od wyzwań złożonych, dla których brakuje prostych recept.

Po drodze jest jeszcze powiedzonko o zapasach z świniami w błocie, których nie warto uprawiać, bo my się ubrudzimy, a świniom w to graj. Wielu słuchaczy odebrało je jako kolejną wycieczkę pod adresem Kościoła, czemu gorąco zaprzeczyli twitterowi egzegeci Jażdżewskiego, prostując, że tym razem chodziło o polityków (w domyśle partii rządzących). Jakkolwiek by nie było, pozostaje faktem, że to nie partie ani środowiska polityczne, a właśnie Kościół jest jedyną wprost nazwaną instytucją, której Jażdżewski przypisuje winę za nieuchronnie nadciągającą w jego wizji katastrofę. Warto to podkreślić: jego wypowiedź nie jest mniej lub bardziej przekonującą krytyką Kościoła (o którą dziś przecież nietrudno). Kościół w tej mowie urasta do potężnej, demonicznej siły, kierującej życiem politycznym, której uczciwi ludzie mają się moralny obowiązek się przeciwstawić. Rola Kościoła w narracji Jażdżewskiego niepokojąco przypomina tę, jaką w kręgach, wydawałoby się, autorowi dość odległych odgrywa wszechświatowy spisek masoński, a w jeszcze innych – potwór gender.

Dziki aplauz „po” więcej daje do myślenia niż sam ów popis płytkiego antyklerykalizmu, dla „beki” ubranego w biblijny język

I tu być może – niestety – zbliżamy się do istoty mowy Jażdżewskiego, którą wydaje się po prostu znane w myśli politycznej „kreowanie wroga”. Figura „złego kleru”, odpowiedzialnego za rządy „opresyjnej, konserwatywnej ideologii”, ma w zamyśle scalić i uformować pewien projekt społeczno-polityczny, czyli przywołaną już obyczajową rewolucję. A rewolucja to nie jest czas na rozmowy i kompromisy, ani na wspólne rozwiązywanie wspólnych problemów. Rewolucja wymaga opowiedzenia się za lub przeciw, co wyraźnie pobrzmiewa w wezwaniu do odrzucenia matematyki sojuszy. To paradoks, że wskazując na wstępie dylemat „bić się czy nie bić?” jako kluczowy anachronizm polskiego myślenia, „obciążenie, z którym nie potrafimy sobie poradzić”, mówca sam w tę pułapkę wpada, drogę do modernizacji upatrując w antyklerykalnej insurekcji.

Przemówienie Jażdżewskiego jest swoistym „antykazaniem”, które z antyklerykalizmu wyniesionego do rangi cnoty czyni kolejne narzędzie polaryzacji. Zamiast wyboru między Polską solidarną i liberalną, mamy wybierać między Polską klerykalną i postępową Polską marzeń. Tylko czy naprawdę do marzeń musimy zawsze iść przeciw komuś, po trupach? Czy polska polityczna wyobraźnia musi się konsolidować w lęku – w zależności od zapatrywań – przed uchodźcą, feministką, klerem itp. itd.? Czy dewastująca dyskurs polityczny metafora wojny musi nadawać smak naszej demokracji?

Dziki aplauz „po” więcej daje do myślenia niż sam ów popis płytkiego antyklerykalizmu, dla „beki” ubranego w biblijny język. Czyli skrajnie negatywne emocje są już dla elit oficjalnie OK jako paliwo polityczne? Trwa walka o kreację bardziej znienawidzonego „obcego”? Może być bardzo źle.

Fot.: Twitter

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, ekspert ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Komunikacji Medycznej.

Komentarze

3 odpowiedzi na “Niekończący się sen o wrogu”

  1. Obywatel pisze:

    Problem z tym komentarzem powyżej mam taki ze robi się zarzut z tego ze ktoś chce skorzystać z metody jaką skutecznie operuje obecna partia władzy aby przeforsować swoje poglądy. Deliberatywny model polityki jest mało skuteczny jeśli pozostali uczestnicy debaty publicznej czy szerzej polityki walczą metodami z rzeczonego błota.

    Drugi problem jest taki ze warto popatrzeć na kwestie klerykalizmu i antyklerykalizmu jako coś zewnetrznego wobec religii. Jażdżewski nie krytykuje przecież religii jako takiej tylko właśnie zły kler. Gigantyczny błąd jaki dziś w Polsce jest popełniany to taki ze próbuje się udawać ze ustrój czyli kościół jest idealny tylko jednostki czyli ktoś z kleru jest zły. A to nie jest prawda i traci okresem słusznie minionym.

    Cenne w mówię Jażdżewskiego jest właśnie to ze w Polsce brakuje silnego środowiska politycznego które o sprawach doczesnych kościoła o jego zaangażowania w politykę czy nasze życie mówi bez kompleksów i nie na tych przysłowiowych kolanach. Bo grubym nadużyciem jest to co głosi władza ze kościół to immanentna cecha polskości i trzeba go bronić. Każdy kto zna nasza historie i pamięta o mieszanej roli kościoła wie ze to nie prawda. A dziś, we współczesnym społeczeństwie jest bardzo ważne aby piętnować te zachowania kościoła (i każdej innej grupy) które szkodzą wspólnocie. I niestety np kwestia LGBT czy pedofili czyms takim jest. Uprzedzenia ubrane we wzniosłe dogmaty wiary czynią z tej wiary karykaturę. I to trzeba mocno piętnować.

  2. Jarek pisze:

    Wszyscy razem z Autorką zniesmaczeni przemówieniem Jażdżewskiego muszą pojąć, że to tylko i aż reakcja środowisk liberalnych na polską rzeczywistość społeczno-polityczną ostatnich 4 lat. I tak dla przykładu, żądanie całkowitego zakazu aborcję będzie wywoływać żądania całkowitego zniesienia tego zakazu, itp itd, itd.
    Jak środowisko ideowe Kaczyńskiego wyklucza ze wspólnoty środowisko ideowe Jażdżewskiego to Jażdżewski odpowiada podobnym językiem i naiwne dzieci to chyba tylko dziwi.. Proponowałbym, aby Pani Autorka podjęła wyzwanie oceny przemówienia Tuska, stonowanego w formie i mocnego w treści. Taka jest moja propozycja, chyba że raczej woli Pani, jak powyższym tekstem, stać na froncie walki ideologicznej ?

  3. abcadło pisze:

    Wolne żarty. Jeżdżewski to odpowiedź na „rzeczywistość społeczno-polityczną ostatnich 4 lat”. Podczas rządów Platformy-PSL też była walka plemienna i napieprzanka tylko zmieniło się to, która partia czym dysponuje. W czasie rządów Platformy jakże rzeczowi byli politycy Palikot, Niesiołowski. Proponuję głębszą refleksję

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz