Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Nie możemy przyjąć wszystkich

Polityka migracyjna powinna być dostosowana do wymiernych potrzeb rynku pracy. Na podstawie dobrej diagnozy i strategii gospodarczej należy zdecydować, czy (i kiedy) Polska ma stać się krajem imigracyjnym
Na przestrzeni ostatnich lat radykalnie zmieniły się opinie Polaków o przyjmowaniu migrantów, w tym uchodźców. Jeszcze w 2015 r. 72% Polaków było za przyjmowaniem uchodźców, dziś 72% jest przeciw. W jakim stopniu ten lęk jest uzasadniony, a w jakim wynika z tego, że politycy straszą nas emigrantami? Prawda leży pośrodku. Do 2015 r. nie było w Europie świadomości, jak gigantyczny potencjał migracyjny czai się na granicach Europy. Do tego czasu na granicach nie było tak wielkich punktów zapalnych, które generowałyby przemieszczenia milionów ludzi. Doprowadziła do tego wojna syryjska: przemieszczenia objęły 10 mln osób. I wystarczyło dać im sygnał – jak Turcja, która wypuściła ze swojego terytorium około miliona ludzi. Taki sygnał pojawił się też w Unii Europejskiej. Deklaracje, które się...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się
główny ekspert do spraw społecznych Nowej Konfederacji, socjolog, publicysta (m.in. "Więź", "Tygodnik Powszechny"), współwłaściciel Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego, współpracownik Centrum Wyzwań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, Fundacji Pole Dialogu i Ośrodka Ewaluacji. Główne obszary jego zainteresowań to rozwój lokalny i regionalny, kultura, społeczeństwo obywatelskie i rynek pracy. Autor i współautor wielu publikacji, np. "Pomysłowość miejska. Studium trajektorii realizacji oddolnych inicjatyw mieszkańców Warszawy"(Fundacja Pole Dialogu 2017). Autor powieści biograficznej "G.K.Chesterton", eSPe 2013).
polski demograf i ekonomista; profesor zwyczajny, kierownik Katedry Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych w Uczelni Łazarskiego w Warszawie, w latach 1993-2016 dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Badań nad Migracjami Polskiej Akademii Nauk, wcześniej profesor w SWPS Uniwersytecie Humanistycznospołecznym w Warszawie.

Komentarze

5 odpowiedzi na “Nie możemy przyjąć wszystkich”

  1. przede wszystkim pisze:

    Polityka migracyjna ma być przede wszystkim dopasowana do Polaków, do społeczeństwa, a nie do rynku pracy.

    I kolejne przede wszystkim – systemowa polityka prorodzinna dla Polaków.

    Cały czas tylko bełkot o imigracji, a nic o polityce prorodzinnej, nawet coś tak podstawowego jak 500+ ciągle atakuje się jako rozdawnictwo.

  2. Inżynier pisze:

    Nie ma ucieczki od kwestii migracji. Nawet idealna polityka prorodzinna przyniesie efekty nie wcześniej niż 20 lat od jej wprowadzenia. Przez ten trzeba zadbać o potrzeby rynku pracy jeśli chce się utrzymać konkurencyjność gospodarki i uniknąć stagnacji.
    Program 500+ jest błędnie skonstruowany, gdyż promuje szarą strefę w grupie na pograniczu progu dochodowego. Zastąpienie go ulgą podatkową, promowało by zatrudnionych zamiast aktualnego promowania szarej strefy.

  3. ekonomista pisze:

    Ulgi podatkowe – a wiesz jakie są wynagrodzenia Polaków, jakie podatki dochodowe płacą ? Nawet tego nie wiesz, gdybyś wiedział nie pisałbyś o ulgach.

    Migranci pracownicy to jest szara strefa – a nie rodzice otrzymujący świadczenie 500+

    Migranci nie zastąpią wykwalifikowanych pracowników – bo takich imigrantów praktycznie nie ma.

    Oparcie rynku pracy na imigrantach prowadzi do stagnacji gospodarki, utraty konkurencyjności, utraty kompetencji – to jedna z przyczyn wyhamowania postępu gospodarczego na Zachodzie. Z drugiej strony mamy dynamicznie rozwijające się Chiny, Koreę Południową.

    Koszty związane z migrantami – społeczne, finansowe – wielokrotnie przewyższają politykę prorodzinną.

  4. ekonomista pisze:

    Dopuszczenie imigracji w takiej skali to samobójstwo.

    Zachód najszybciej rozwijał się, klasa średnia rosła, zatrudnienie praktycznie na każdym poziomie zapewniało godne dochody – na etapie przed globalizacją. Wtedy wycena pracy, zysków była adekwatna do rozwoju cywilizacyjnego.

    Aktualnie mamy powrót do ukrytego niewolnictwa. Zyskują tylko korporacje i najbogatsi, reszta ulega pauperyzacji, klasa średnia zanika.

    Rozwiązaniem jest zwinięcie globalizacji – rozwój lokalny w ramach stref o zbliżonym poziomie zaawansowania i stopniowe podnoszenie cywilizacyjne peryferiów.

  5. ekonomista pisze:

    No i zyski z pracy imigrantów w Polsce nie trafią do Polaków, a do koncernów zagranicznych i grupki najbogatszych.

    Praktyczny sens mają imigranci zarobkowi przy pracach sezonowych w rolnictwie, budownictwie, wpadający żeby dorobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz