Kolejny krok ku europejskiej armii – szansa czy zagrożenie?

Dominujące znaczenie dla wyznaczania celów strategicznych w ramach Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony będą miały największe państwa UE, które nie zawsze mają wspólne z Polską poczucie zagrożenia i celów strategicznych w polityce zagranicznej. Projekt wzmacnia jednak możliwość obrony własnego terytorium

Na ostatnim w 2017 roku szczycie UE uruchomiono PESCO – stałą współpracę strukturalną w ramach Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO). Deklarację wejścia do tej współpracy złożyło 25 państw członkowskich, w tym Polska. PESCO jest inicjatywą zapowiedzianą przez unijne rządy dokładnie rok temu. W rezultacie tamtych decyzji ustanowiono m.in. kwaterę główną – początkowo tylko dla misji niewojskowych, mających charakter policyjny lub szkoleniowy. Ponadto powołano Europejski Fundusz Obronny (5,5 mld euro rocznie), który ma na celu kredytowanie zakupów uzbrojenia oraz rozwoju badań w sektorze wojskowości. Zapowiedziano wprowadzenie tzw. Europejskiego Semestru Obronności, czyli corocznego przeglądu zdolności wojskowych, potencjału badawczo-rozwojowego oraz przemysłowego w poszczególnych państwach członkowskich (pierwszy ma być dokonany w 2020 roku). W przyszłości rewizji ma być poddany mechanizm finansowania operacji zbrojnych (tzw. mechanizm Athena).

Celem tych wszystkich działań jest przede wszystkim ratowanie integracji europejskiej w sytuacji silnych tendencji dezintegracyjnych, w tym przez pogłębienie współzależności między państwami członkowskimi. Inny cel dotyczy m.in. wzrostu autonomii UE i jej największych państw członkowskich wobec NATO i USA, a także w przyszłości stopniowego ograniczania obecności wojsk amerykańskich na starym kontynencie. Jak to ujął Jean-Claude Juncker w czasie inauguracji PESCO: „Europa nie może i nie powinna dokonywać outsourcingu swojego bezpieczeństwa i obronności”. Właśnie dlatego wcześniej zagorzałym przeciwnikiem pogłębiania integracji w polityce obronnej była Wielka Brytania, a Brexit stał się okazją do postępów w tej dziedzinie.

Inne cele PESCO dotyczą m.in. stworzenia w przyszłości europejskiej armii, która będzie wykorzystana przede wszystkim w operacjach poza terytorium UE, a zwłaszcza w Afryce Północnej, o co zabiegają politycy francuscy. Będzie mogła również być wykorzystana dla obrony obszaru samej UE, choć tutaj zwrócić należy uwagę na to, że nie wszystkie państwa Europy Zachodniej dostrzegają w obecnej chwili tego typu wyzwanie strategiczne. Ponadto, celem jest zintegrowanie europejskich przemysłów zbrojeniowych i badań nad nowoczesnymi technologiami wojskowymi. Wreszcie stała współpraca strukturalna w polityce obronnej ma wzmocnić logistykę obronną w Europie i uspójnić strategię obronną między państwami członkowskimi, a tym samym torować drogę do bardziej jednolitej polityki zagranicznej UE.

Uczestnictwo w PESCO daje dostęp do informacji i udziału w decyzjach, co stwarza pewne szanse kształtowania Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony zgodnie z interesami narodowymi

W dyskusji na ten temat w Polsce wskazuje się na rozmaite wyzwania. Przede wszystkim jest to kwestia potencjalnego osłabienia obecności NATO i USA w Europie. Wprawdzie Europa Zachodnia w wielu sprawach coraz bardziej rozmija się z polityką USA, ale dla Polski Ameryka w dalszym ciągu jest głównym strategicznym partnerem, a NATO sprawdzonym sojuszem obronnym. Ponadto, niepokój budzą plany zacieśnienia współpracy przemysłów zbrojeniowych i europeizacji reżimów zakupów zbrojeniowych w UE. Mogłoby to prowadzić do nadmiernego uzależnienia Polski od dostaw uzbrojenia z największych korporacji wojskowych w Europie Zachodniej, a także ograniczyć autonomię polskich przetargów wojskowych w wyniku preferowania uzbrojenia europejskiego. Stałą tendencją od kilku lat jest także w UE próba ograniczenia do minimum działań offsetowych przy okazji przetargów na uzbrojenie. Byłoby to wyzwaniem dla możliwości rozwoju krajowego kompleksu wojskowo-przemysłowego w Polsce. Kolejne ryzyka są związane z rozwojem europejskiej logistyki obronnej, która mogłaby w pewnym momencie na przykład zastąpić tego typu infrastrukturę natowską. Wreszcie kluczową sprawą są kwestie kierunków strategicznych w polityce obronnej i zagranicznej, a tym samym to, w obliczu jakich wyzwań polityka europejska mogłaby zostać wykorzystana lub wręcz przeciwnie – można byłoby jej instrumentarium skutecznie zablokować. Dominujące znaczenie dla wyznaczania celów strategicznych w ramach WPBiO będą miały największe państwa UE, które nie zawsze mają wspólne z Polską poczucie zagrożenia i celów strategicznych w polityce zagranicznej. Warto dodać, że na 17 projektów uruchamianych w ramach PESCO cztery są kierowane przez Niemców i cztery przez Francuzów. Tylko dwa pomniejsze znajdą się pod kierunkiem państw z naszej części Europy (Litwę i Słowację).

Polska wstępnie zgodziła się na udział tylko w dwóch projektach PESCO. Polski rząd demonstruje w ten sposób wolę wspierania dalszej integracji europejskiej, co nieco rekompensuje problemy współpracy na innych polach w UE. Polska liczy zapewne na zachęty finansowe z Europejskiego Funduszu Obronnego oraz możliwość wsparcia rozwoju technologicznego (m.in. w projekcie PESCO dotyczącym europejskiej komunikacji radiowej). Szansą może być też wzmocnienie obrony własnego terytorium (projekt PESCO zwiększający transgraniczną mobilność wojskową w UE, co ma służyć pomocy sojuszniczej w razie konfliktu, w tym również przez rozbudowę niezbędnej infrastruktury). Wreszcie uczestnictwo w PESCO daje dostęp do informacji i udziału w decyzjach, co stwarza pewne szanse kształtowania WPBiO zgodnie z interesami narodowymi, jak również obserwowania z bliska kierunku rozwoju unijnej polityki obronnej.

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, socjolog, politolog i historyk. Jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Ekspertem Instytutu Sobieskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w analizie polityk gospodarczych w UE i w państwach członkowskich, a także w zarządzaniu publicznym. Ostatnio opublikował „W objęciach europeizacji” (ISP PAN, Warszawa 2012) oraz zredagował książkę „Między polityką a rynkiem. Kryzys Unii Europejskiej w analizie ekonomistów i politologów” (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2013).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz