Jak uchronić Polskę przed blackoutem?

Zostało nam 14 lat na uruchomienie pierwszego bloku jądrowego. Jeżeli nie postawimy elektrowni atomowej w wymaganym terminie, będziemy mieć też problem z emisjami i nie będziemy w stanie zabezpieczyć inwestycji OZE
Natalia Kołodyńska-Magdziarz: Polityka energetyczna w Polsce wydaje się granatem bez zawleczki, którym politycy rzucają do siebie, wiedząc, że kiedyś musi wybuchnąć. W projektach Polityki energetycznej Polski z 2018 r. i z 2015 r. mówi się o możliwych kłopotach z zaspokojeniem zapotrzebowania na energię elektryczną – według jednego dokumentu mają one nastąpić w drugiej połowie lat 20., według drugiego – po 2029 roku. W 2015 roku ok. 60% urządzeń wytwarzających energię elektryczną miało ponad 30 lat (przewidywana długość eksploatacji bloków węglowych wynosi 40-45 lat). W kolejnych latach będzie trzeba wyłączać kolejne turbiny.  Co dalej? Jakub Wiech: Mamy problem z parkiem wytwórczym, ponieważ jest on złożony głównie z wiekowych już elektrowni cieplnych zasilanych węglem. W tym momencie wciąż debatujemy nad kształtem polityki...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
prawnik, dziennikarz i publicysta, zastępca redaktora naczelnego serwisu Energetyka24. W swojej pracy zajmuje się zagadnieniami z zakresu bezpieczeństwa energetycznego i informacyjnego. Był laureatem nagrody Studencki Nobel w kategorii Dziennikarstwo i Literatura, otrzymał także nominację w konkursie MediaTory oraz nominację do nagrody Grand Press w kategorii Dziennikarstwo Specjalistyczne. Stypendysta James S. Denton Transatlantic Fellowship.
Sekretarz zespołu Nowej Konfederacji. Absolwentka bezpieczeństwa wewnętrznego na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała dla polityków i instytucji publicznych oraz organizacji pozarządowych.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Jak uchronić Polskę przed blackoutem?”

  1. JanOlgierd pisze:

    Jak?… bardzo prosto – na miejscu przypinając nowy generator energii do nowego urządzenia konsumującego energię. Jeden do jednego – żeby się bilansowało. Np. klimatyzator latem w upały – do lokalnie [prosumencko] wpiętych paneli fotowoltaicznych. Słońce świeci, upał, klima potrzebna [właśnie wtedy system energetyczny bije rekordy zapotrzebowania] – jednocześnie wzrost zapotrzebowania odpowiada dokładnie wzrostowi mocy z PV. To jak w Japonii czy niektórych azjatyckich “tygrysach gospodarczych” – nie kupisz samochodu, nim przedtem nie kupisz miejsca parkingowego. Konsekwentne podejście… No i dywersyfikacja – solary, pompy ciepła [gruntowe lub powietrze-powietrze lub powietrze-woda], ogniwa paliwowe [nowoczesne obywają się bez drogich katalizatorów czy surowców]. Tak samo prosumenckie stacje ładowania – dopiero wtedy elektromobilność [oparta o OZE, a nie paliwa kopalne, wliczając uran] – ma sens. Zwłaszcza energetyka prosumencka, rozproszona, bez sieci przesyłowych i całego tego strugania ołówka młyńskimi kamieniami. Nie mówiąc o czasie i cyklu inwestycyjnym i poziomie pojedyńczej inwestycji [czyli w sumie mówimy o łatwości i szybkości maksymalnie RÓWNOLEGLE i MASOWO prowadzonej rozbudowy infrastruktury…czy o CAŁYCH kosztach użytkowania wielkich mamutów starego typu – elektrowni systemowych i scentralizowanych [ZWŁASZCZA mamutów jądrowych – wygaszenie elektrowni plus wielowiekowa utylizacja odpadów…]. Chodzi o zmianę całego systemu, a nie wciskanie przestarzałych rozwiązań. Prosumencka energetyka rozproszona – budowana od dołu – i jak najbliżej zużycia energii – a elektrownie systemowe i rozległe sieci elektroenergetyczne [z ich stratami i kosztami] stopniowo do lamusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz