Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Eugeniusz Kwiatkowski: kapitalista i państwowiec

Idea „gospodarki narodowej”, tak bliska zdeklarowanemu kapitaliście Kwiatkowskiemu, została we współczesnej Polsce zdyskredytowana przez ludzi co rusz powołujących się na „wolny rynek”
Idea „gospodarki narodowej”, tak bliska zdeklarowanemu kapitaliście Kwiatkowskiemu, została we współczesnej Polsce zdyskredytowana przez ludzi co rusz powołujących się na „wolny rynek” W 2014 r. minęła 40. rocznica śmierci Eugeniusza Kwiatkowskiego. Przed laty Jan Nowak-Jeziorański tak wspominał jego postać na łamach „Tygodnika Powszechnego”: „Przeszedł do historii jako twórca Gdyni, ale określenie to znacznie zawęża jego rolę. Polegała ona na ocaleniu i umocnieniu niezależności gospodarczej, bez której Polska nie mogła się ostać jako niepodległe państwo”. Dzięki wydanej niedawno biografii Kwiatkowskiego, pióra prof. Andrzeja Romanowskiego, możemy nie tylko przypomnieć sobie biografię wybitnego polskiego polityka, ale też jego pisma. I raz jeszcze uzmysłowić sobie trudne społeczno-gospodarcze i polityczne realia, w jakich działał na rzecz Polski przez długie dekady życia”. Przemysł, głupcze! „Eugeniusz Kwiatkowski”...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Felietonista i dziennikarz Instytutu Spraw Obywatelskich, publicysta Polskiego Radia 24, tvp.info, „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Pisze m.in. do miesięcznika ZNAK i Tygodnik.TVP.pl

Komentarze

2 odpowiedzi na “Eugeniusz Kwiatkowski: kapitalista i państwowiec”

  1. [ja!] pisze:

    Dodaję również inny komentarz na niemal identyczny temat, który z tych samych powodów nie ukazał się pod tekstem:
    https://www.nowakonfederacja.pl/matyja-peryferyjnosc-wyzwanie-czy-fatum/ :
    ———————————————————————————————————————————————————————
    „mobilizacja pogrążonych dziś w marazmie miast prowincjonalnych. Wizja rozwoju opartego na jednym ośrodku miejskim, prowadzi zawsze do pogłębienia peryferyjnego statusu państwa, demobilizuje pozostałe aglomeracje, z których powoli wyparowuje «kapitał ludzki», «kulturowy» i «ekonomiczny»”
    ———————————————————————————————————————————————————————
    Tekst jest świetny, mądry i bardzo wnikliwy (jak zwykle!), ale ja tu zazwyczaj na ten temat polemizuję z p. Krzysztofem Wołodźką, jednak durnowaty layout NK blokuje chyba publikowanie komentarzy po pewnym czasie, choć zarazem nie blokuje okna wpisywania tych komentarzy — przez co czytelnicy NK piszą długie, rzetelne komentarze, które się w ogóle nie ukazują — stąd ogromna frustracja i widoczny spadek czytelników do zera
    ———————————————————————————————————————————————————————
    A ponieważ p. Wołodźko ostatnio przestał wracać do tematu (mam nadzieję, że dostatecznie wykazałem dziury w teorii i potrzebny jest czas na ostateczne dopracowanie koncepcji), więc pozwolę sobie tutaj ledwie zaznaczony temat mocno rozszerzyć.
    ———————————————————————————————————————————————————————
    Po pierwsze — należy sobie uświadomić, że pewien rozkład sił i zasobów między stolicę, ośrodki regionalne i kompletną prowincję jest w pełni naturalny i wszelkie próby jego sztucznego zaburzania zawsze się zemszczą — czy to będzie strategia „cały kraj buduje swoją stolicę”, czy też „prowincja albo śmierć” Czerwonych Khmerów — rzeczywistość społeczna jest tak skomplikowana i tak wielowymiarowa, że zawsze się zemści przeciwko totalniackim inżynierom społecznym — taka już jej natura.
    ———————————————————————————————————————————————————————
    Po drugie, może nawet jeszcze ważniejsze — ten naturalny rozkład sił jest zmienny w czasie — w zależności od rozwoju cywilizacyjnego (np. epoka wielkich ośrodków przemysłowych kontra praca zdalna i Internet) — żaden mędrzec, mędrek, a już tym bardziej urzędnik państwowy nigdy nie nadąży za podskórnymi zmianami tej równowagi — tym bardziej należy to pozostawiać własnemu biegowi.
    ———————————————————————————————————————————————————————
    Przykład w mniejszej skali — kiedyś centra miast tętniły najintensywniejszym życiem ulic handlowych, by samoistnie, jakieś 10 lat temu zamienić się w pustynię. I nie ma sensu wielkim kosztem z tym walczyć, wierzgać przeciwko ościeniowi i próbować zawrócić Wisłę kijem, bo źle to się skończy (koszty transakcyjne zawsze wyższe od potencjalnych zysków). Już lepiej pozostawić (przy zerowym koszcie) sprawy własnemu biegowi — jeśli zmienią się warunki, to sytuacja sama wróci do stanu poprzedniego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz