Newsletter

Czy filozofia stoi w miejscu?

Jeśli sprawozdanie nie potwierdza postępu w Twoim projekcie – rozwiązujemy twój zespół, a ty wylatujesz. Wielu pracowników korporacji "Wiedza" wątpi w to, co zawierają sprawozdania zespołu filozofów

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Budzik zadzwonił wcześnie, jak zwykle. Immanuel Kant wstał, włożył papucie, umył zęby, zjadł jajko sadzone i zasiadł do pracy. Włączył laptopa i wszedł w folder “Wnioski projekty grantowe”, potem w podfolder “Krytyka czystego rozumu”. Otworzył prawie zakończony plik wordowski. Rubryka “Hipoteza badawcza” świeciła pustką. Miał też mieszane uczucia co do treści fragmentu o “znaczeniu dla rozwoju cywilizacji”. Kant pomyślał o kolegach po fachu. Baruch dostał pieniądze na projekt, w którym udowodnił, że świat składa się z jednej substancji, Gottfried miał finansowanie na udowodnienie, że wręcz przeciwnie – z nieskończenie wielu substancji, a właściwie substancyj. Hipotezy się znosiły, a obie zostały przyjęte – może w takim razie to nie ma znaczenia, co się napisze. Z drugiej jednak strony, słyszał o tym Austriaku Wittgensteinie, którego projekt dostał ostrego rejecta od recenzenta, po tym jak autor napisał w celach badawczych “podważenie słuszności wszystkich tez, wykazanych w ramach projektu”. Czyli jednak trzeba się pilnować.

W końcu Kant westchnął i postukał na klawiaturze. Hipoteza badawcza: “Tradycyjna metafizyka jest niemożliwa”. Wiedział, że to może być kontrowersyjne, dlatego w rubryce “Znaczenie dla rozwoju cywilizacji” oprócz rewolucji w filozofii dopisał o korzyściach dla biznesu i ekologii. Wysłał. Był zadowolony, bo napisał poprawny wniosek, ale niesmak pozostawał. Wtedy zaczął na dłuższą chwilę uprawiać filozofię bezpłatnie. Dlaczego tak trudno było mu wypełnić wniosek o projekt naukowy? Zastanawiał się, czy filozofia to w ogóle nauka. Nauka posuwa świat do przodu, a filozofia? Czy w filozofii w ogóle jest postęp?

Demokratyczna miarka postępu

Problem postępu w filozofii i jej “naukowości” dzieli samych najbardziej zainteresowanych. Wśród metafilozofów, a więc filozofów zajmujących się metodologią i naturą samej filozofii, można znaleźć zarówno zwolenników tezy o postępie w tej dziedzinie (jak Timothy Williamson lub Daniel Stoljar), jak i jej  przeciwników (Eric Dietrich czy Colin McGinn). W niedawnym artykule „Why Isn’t There More Progress in Philosophy”, opublikowanym w czasopiśmie „Philosophy”, David Chalmers podejmuje ten problem. Konkretyzuje pytanie o postęp, stawiając filozofię obok nauki – warto zaznaczyć, że pisząc o nauce ma na myśli to, co odpowiada angielskiemu terminowi science, nie dotyczy to więc nauk humanistycznych.

Filozoficzne umiejętności nie ułatwiały przetrwania (co nie oznacza, że utrudniały, choć pewnie sceptyk wobec świata zewnętrznego mógł mieć mniejszą motywację do ucieczki przed mamutem)

Należy rozróżnić trzy powiązane ze sobą pytania dotyczące rozwoju filozofii i jego stosunku do tego, który dokonuje się na polu nauki. Pierwszym jest pytanie oczywiste: czy w filozofii następuje postęp? Jeśli odpowiemy na nie pozytywnie, powinniśmy zastanowić się nad tym, czy ów postęp jest porównywalny z tym, który zachodzi w nauce. Jeśli natomiast na to pytanie odpowiemy przecząco, powinniśmy zastanowić się nad tym, z czego wynika ta różnica.

Chalmers proponuje metodę, która ma pozwolić na zmierzenie postępu w przedsięwzięciu intelektualnym takim jak filozofia czy nauka. Każde tego typu przedsięwzięcie stawia sobie za cel odpowiedzenie na pewną listę pytań. Wśród tych pytań można wyróżnić tzw. Wielkie Pytania, a więc te, na które odpowiedzi są fundamentalnym celem danej dziedziny. Postęp w danej dziedzinie można mierzyć sprawdzając, czy z czasem wśród osób zajmujących się daną dyscypliną dochodzi do zgody co do jakiegoś rozwiązania Wielkich Pytań – w szczególności postęp odznacza się tym, że Wielkie Pytania są rozwiązane w ten sposób, że wszyscy przyjmują pewną odpowiedź za prawdziwą.

We wspomnianym artykule autor przedstawia wyniki ankiety, którą przeprowadził w stu wiodących akademickich ośrodkach filozoficznych. Zawodowym filozofom zostało przedstawionych 30 (zamkniętych) Wielkich Pytań. Dotyczyły one m.in. preferowanych stanowisk wobec problemu relacji umysł-ciało, natury istnienia świata zewnętrznego (realizm/sceptycyzm/idealizm/inne) czy istnienia Boga.

Wyniki pokazały, że filozofowie są ze sobą niezwykle mało zgodni. Jedynie stanowisko niesceptycznego realizmu na rzecz istnienia świata zewnętrznego cieszyło się ponad osiemdziesięcioprocentową zgodnością (dokładnie 82 proc.). Trzy poglądy uzyskały wynik powyżej 70 proc. (możliwość wiedzy a priori, ateizm oraz realizm w stosunku do tzw. przedmiotów naukowych), trzy – powyżej 60 proc. Reszta – 23 pytania – nie doczekała się odpowiedzi nawet na poziomie zgodności 60 proc. Jak na problemy, które – jeśli nie wszystkie, to w większości – rozważane są od dwóch i pół tysiąca lat, to zgodność dotycząca ich rozwiązania nie jest powalająca.

Hilbert vs Russell

Oczywiście, aby móc wnioskować z tego typu wyników na rzecz określonego stanowiska wobec postępu lub jego braku w filozofii, należałoby przeprowadzić podobne kwestionariusze na przestrzeni wielu lat i – dla porównania – na specjalistach z większej liczby dziedzin. Nie wydaje się jednak kontrowersyjnym stwierdzenie, że prawdopodobnie zgodność co do odpowiedzi naukowców na Wielkie Pytania dotyczących ich specjalizacji byłaby znacznie większa. W końcu, jak prześledzimy historię nauki, można stwierdzić, że jest ona wytyczona poprzez kolejne odkrycia, które naukowcy przyjmują i na które powołują się, próbując odkryć coś nowego.

W przypadku matematyki mamy dostęp do częściowych danych dzięki liście tzw. problemów Davida Hilberta, które niemiecki matematyk najpierw przedstawił na Międzynarodowym Kongresie Matematyków w 1900 roku, a w 1902 opublikował w „Bulletin of the American Mathematical Society”. Są to 23 zagadnienia, które na przełomie XIX i XX wieku były nierozwiązane, a zdaniem Hilberta były kluczowymi problemami stojącymi przed matematykami. 12 z 23 problemów zostało w ciągu ostatniego stulecia rozwiązanych, 7 z nich rozwiązanych jest częściowo lub nie ma powszechnej zgody w kwestii uznania zaproponowanych rozwiązań. Jeśli zgodzimy się, że wyniki w innych naukach są zbliżone raczej do tych matematycznych niż filozoficznych, faktycznie wydaje się, że postępu w filozofii albo nie ma, albo jest zdecydowanie mniejszy niż w nauce.

Co więcej, niektóre Wielkie Pytania nauki wydają się być po prostu pytaniami filozoficznymi. Przykładami może być np. kwestia interpretacja fizyki kwantowej czy problem pochodzenia życia w biologii

Pewnym odpowiednikiem problemów Hilberta mogą być wyznaczone przez Bertranda Russella zagadnienia w książce „Problemy filozofii” z 1912 roku. Żadne rozwiązanie któregokolwiek z zagadnień przedstawionych przez Russella nie zostało do tej pory zgodnie uznane za rozstrzygające.

 

Czymże jest mamut wobec wieczności?

Po ustaleniu gorszej sytuacji filozofii względem nauki pod względem postępu mierzonego jako zgodności wobec rozwiązań Wielkich Pytań można przejść do trzeciego z wymienionych wcześniej pytań – skąd ta różnica?

Rozwiązań można przywołać kilka. Niektórzy, jak Colin McGinn, twierdzą z rozbrajającą skromnością, że jesteśmy najzwyczajniej za głupi na filozofów. Wynika to z faktu, że w historii ewolucji nie wytworzyła się presja selekcyjna wywierana przez czynniki związane z problemami filozoficznymi. Słowem, filozoficzne umiejętności nie ułatwiały przetrwania (co nie oznacza, że utrudniały, choć pewnie sceptyk wobec świata zewnętrznego mógł mieć mniejszą motywację do ucieczki przed mamutem). Problem z tym rozwiązaniem jednak jest taki, że nie wyjaśnia ono sukcesów matematyki. Gdy bowiem z poziomu podstawowej arytmetyki przenosi się do rozważań nad topologią nieskończeniewymiarową, również trudno znaleźć bezpośrednią przydatność umiejętności prowadzenia podobnych rozważań do przetrwania.

Chalmers wskazuje także na częstą sytuację prowadzenia „sporów czysto językowych” na polu filozofii. Dzieje się tak wtedy, gdy niezgoda wobec dwóch stanowisk wynika z różnego rozumienia pojęć używanych w dyskusji. Na zaawansowanym poziomie dyskusji tego typu niezgodności są trudne do uchwycenia, natomiast wiele skomplikowanych problemów w filozofii bazuje na pojęciach na pozór potocznych i oczywistych, a w rzeczywistości niejednoznacznych, takich jak przekonanie czy zdarzenie.

 

Filozof w fartuchu laboratoryjnym

Kwestię różnicy postępu w filozofii i w nauce można starać się rozjaśnić, wskazując na ich wzajemne powiązania. Warto zauważyć, że niektóre problemy filozoficzne w pewnym momencie przekształcają się w problemy naukowe. To nie przypadek, że zwłaszcza starożytni i nowożytni filozofowie często byli jednocześnie naukowcami, a ich odkrycia poprzedzane były filozoficznymi rozważaniami.

Czy to oznacza, że odkrycia naukowe usuwają problemy filozoficzne? Niektóre, także wielkie współczesne umysły wydają się tak twierdzić. Stephen Hawking czy Richard Dawkins argumentują za tezami dotyczącymi np. kwestii istnienia Boga, powołując się na odkrycia naukowe. We współczesnej filozofii kontrowersyjnym tematem jest problem natury świadomości, który np. Daniel Dennett, będący jednym z wiodących filozofów umysłu, stara się wytłumaczyć w języku nauk kognitywnych i trzecioosobowych metod obserwacyjnych (metoda proponowana przez niego nazywa się heterofenomenologią).

Podejście takie może prowadzić do uzasadnionego znaturalizowania filozofii – sprowadzenia jej problemów do zagadnień czysto naukowych, a co za tym idzie – zrezygnowania z filozofii lub uznawania jej roli jedynie kulturowej. Rzecz w tym, że nauka nie rozwiązuje sama z siebie problemów filozoficznych. Propozycje w rodzaju Dennetta czy Dawkinsa są w istocie umotywowane określonymi filozoficznymi poglądami. To na teoriach filozoficznych bazują interpretacje obserwacji naukowych; na teoriach filozoficznych bazują także nasze wyobrażenia i praktyki budowania teorii naukowych. Nauka nie zastępuje problemów filozoficznych, ale na nich bazuje.

Co więcej, niektóre Wielkie Pytania nauki wydają się być po prostu pytaniami filozoficznymi. Przykładami może być np. kwestia interpretacja fizyki kwantowej czy problem pochodzenia życia w biologii. Być może więc, jeśli staralibyśmy się stworzyć listę Wielkich Pytań nauk, okazałoby się, że w istocie w wielu przypadkach otrzymalibyśmy listę pytań filozoficznych lub technicznych. Co do tych drugich natomiast, wydaje się że także na polu filozofii można dostrzec postęp. Za Timothym Williamsonem można wskazać uznawane powszechnie w filozofii, a wskazane w ostatnim stuleciu rozróżnienie między pojęciami aposterioryczności i przygodności, lub ustalenia dotyczące relacji między czasową tożsamością a logiką klasyczną.

Trudna jest ta mowa, piękna jest ta mowa

Jeśli jednak kogoś wciąż nurtuje poczucie oczywistości zróżnicowania postępu w filozofii i nauki na rzecz tej drugiej, co wydaje się być zrozumiałe i powszechne w opanowanym miłością do nauki współczesnym świecie, być może mówi to więcej o nas, niż o filozofii.

Innym celem filozofii może być wskazanie po prostu pięknych koncepcji, niekoniecznie okraszonych doskonałymi technicznie argumentami

Postęp w filozofii może nie polegać na podawaniu jednoznacznych odpowiedzi na Wielkie Pytania, formułowane zgodnie z niepodważalną metodologią. Może polega on na wyjaśnianiu, co się za nimi kryje. Może polega na podawaniu możliwych odpowiedzi ze świadomością trudności co do uznania ostatecznej słuszności podanych dotychczas rozwiązań. Może to, że konsensus w filozofii, jeśli jest, to zwykle odnosi się do przyjęcia istniejących rozróżnień lub odrzucenia określonych ustaleń, a nie przyjęciu określonej teorii, oznacza, że filozofia dąży przede wszystkim do wskazywania trudności i niejasności.

Innym celem filozofii może być wskazanie po prostu pięknych koncepcji, niekoniecznie okraszonych doskonałymi technicznie argumentami. Jak inaczej wytłumaczyć znaczenie, być może najważniejszego dzieła filozoficznego XX wieku – „Dociekań filozoficznych” Wittgensteina w którym prawie nie ma argumentów?

Jeśli takie są cele filozofii, to bezsprzecznie osiąga ona postęp. To, że my go nie dostrzegamy, może oznaczać, że ograniczamy postęp, oczekując opisu świata prostego i jednoznacznego, a niekoniecznie skomplikowanego – i w tym pięknego.