Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Chiny na Czarnym Kontynencie. Zbawiciel czy nowy kolonizator?

Czy chińska alternatywa daje Afrykanom realną szansę na wydostanie się z zaklętego kręgu biedy?

Chiny – wschodnioazjatycki kolos o globalnych ambicjach. W tym roku miną 43 lata, od kiedy władzę w tym państwie przejęła reformistycznie nastawiona frakcja partii komunistycznej, kładąc fundamenty pod bezprecedensowy w ekonomicznej historii świata wzrost gospodarczy. Oprócz wyciągnięcia setek milionów ludzi ze skrajnej nędzy okresu maoistowskiego, spowodowanej złym zarządzaniem, kraj dzięki rozkwitowi ekonomicznemu doprowadził do głębokich przemian w globalnym układzie sił na własną korzyść.

Wkrótce po objęciu funkcji „Najwyższego Przywódcy” przez Deng Xiaopinga w 1978 r., Państwo Środka rozpoczęło budowę swojego wizerunku jako kraju sprzyjającego liberalnej wizji stosunków międzynarodowych, m.in. poprzez utrzymywanie pokojowych relacji z innymi państwami opartych na współpracy win-win, udział w zaprojektowanej przez Zachód globalizacji, a także raczej łagodzenie niż zaostrzanie konfliktów dotyczących jego fundamentalnych interesów. Rdzeń myśli politycznej tego przywódcy pozostawał jednak zasadniczo taki sam jak u maoistów – celem sterowanej przez KPCh machiny państwowej była budowa potęgi i ekspansja. Miały one przywrócić Chinom utracony w XIX i XX wieku status międzynarodowy. W tych warunkach wsparta przez kraje wysoko rozwinięte modernizacja i wprzęgnięcie w gospodarkę mechanizmów rynkowych stanowiły jedynie środek do tego celu. Elity innych państw stopniowo przekonywały się o tym coraz wyraźniej wraz z rosnącą asertywnością Pekinu.

 

>>>KUP KSIĄŻKĘ “ŻÓŁTE I CZARNE. HISTORIA CHIŃSKIEJ OBECNOŚCI W AFRYCE<<<

 

Globalne ambicje oznaczają globalne oddziaływanie, a co za tym idzie, aktywną politykę również w krajach Południa. Książka Tidiane N’Diaye Żółte i czarne. Historia chińskiej obecności w Afryce, która ukazała się w Polsce dzięki Wydawnictwu Akademickiemu Dialog, opowiada o sposobie budowania pozycji przez Chiny na Czarnym Kontynencie.

Chińczycy spuszczają zasłonę milczenia na historyczne przypadki wykorzystywania czarnoskórych niewolników w południowych prowincjach Państwa Środka

Najważniejszym atutem książki jest opis mechanizmów działania Chin. N’Diaye odpowiada na pytanie o to, jak to możliwe, że Europejczycy mimo historycznie tak silnej pozycji w Afryce okazują się mało skutecznym konkurentem. Pierwszym wymienianym przez N’Diaye polem, na którym Chińczycy prowadzą agresywną grę interesów, jest propaganda. Działa ona dwutorowo. Z jednej strony ma akcentować zbrodniczy charakter rządów europejskich metropolii z okresu kolonialnego. Zasadniczo trudno się z tym spierać, jednak ta kwestia zasługuje na zniuansowanie – jak czyni to autor. Z drugiej strony, narracja Pekinu podkreśla rzekomo wyłącznie przyjazny i pokojowy charakter relacji Chin z ludami afrykańskimi, znany z XV-wiecznych wypraw słynnego admirała Zheng He. Chińczycy spuszczają zarazem zasłonę milczenia na historyczne przypadki wykorzystywania czarnoskórych niewolników w południowych prowincjach Państwa Środka na całe stulecia przed tym, jak zaczęli robić to Europejczycy, a także na silne, zachowane do dziś w społeczeństwie uprzedzenia rasowe wobec osób czarnoskówych.

Autorowi „Żółtego i czarnego…” daleko jednak do usprawiedliwiania Zachodu. Nie zostawia on suchej nitki zarówno na Europejczykach doby kolonialnej, jak i – szerzej – na okcydentalnej polityce eksploatacji i podporządkowania polityczno-gospodarczo-instytucjonalnego formalnie suwerennych już państw Afryki od XX wieku. Czy Chiny stanowią w tej sytuacji alternatywę, która daje realną szansę Afrykanom na wydostanie się z zaklętego kręgu biedy?

Azjatyckie mocarstwo realizuje swoją politykę gospodarczą w oderwaniu od kwestii prawnoczłowieczych. Chiny w przeciwieństwie do państw zachodnich nie stawiają państwom afrykańskim wymogów reform. Podpierają się przy tym często artykułowaną przez swoje elity zasadą nieingerowania w wewnętrzne sprawy innych krajów. Dlatego współpraca ekonomiczna z Państwem Środka jest dużo atrakcyjniejsza dla wielu niedemokratycznych i/lub głęboko skorumpowanych reżimów afrykańskich. O ile odmienna w tym zakresie działalność krajów Zachodu i międzynarodowych instytucji finansowych pozostawia wiele do życzenia, chińskie podejście może stanowić z jednej strony życiodajną kroplówkę dla opresyjnych dyktatur, jak i czynnik zniechęcający rządzących z Czarnego Lądu do podejmowania wysiłku reformowania instytucji. A bez tego przecież nie da się stworzyć sprawnie funkcjonującego państwa. Jest to powodem do niepokoju w sytuacji, w której aktywność korupcyjna Chińczyków w biznesie jest powszechnie znana. Dodatkowo wzmacnia ją częsty w afrykańskich krajach brak procedur, zapewniających przejrzystość prowadzonej współpracy. Przekupstwo staje się bronią w walce o wpływy, co pogłębia już istniejące patologie Afryki, niewydolnej pod względem posiadanych mechanizmów kontrolnych.

Oferta inwestycyjna chińskich przedsiębiorstw stanowi przewagę, którą Pekin zdobywa dzięki swojemu systemowi, zakładającemu silną rolę państwa w gospodarce. Autor “Żółtego i Czarnego…” wymienia jako atut Chin połączenie znaczących subwencji państwowych, taniej i łatwej do masowego zmobilizowania siły roboczej oraz kompleksowego zakresu oferty, wynikającego z synergii wspólnego działania kilku firm w ramach jednego projektu. Tak zwane w książce „pakiety”, wzbogacane są niekiedy środkami darowanymi m.in. na budowę obiektów użyteczności publicznej czy inne społecznie pożądane projekty. Jeden z głównych motywów aktywności Chińczyków w Afryce stanowi fakt, że jest to kontynent bogaty w surowce naturalne. Z tego powodu spłata pożyczek pod wyżej opisywane inwestycje odbywa się w dużym stopniu „w naturze”, poprzez udzielanie przez afrykańskie stolice koncesji na ich wydobycie. Budowana infrastruktura tylko ułatwia import tych dóbr do Azji. Zagrożenie stanowi fakt, że tak wysoka konkurencyjność Chińczyków nie tylko skutecznie wygrywa z firmami z Ameryki czy Europy, ale także pozbawia szans rozwoju lub zmusza do mniej intratnej (gdyby nie przyjęty przez nich model) współpracy wiele podmiotów krajowych. Do tego dochodzi szereg innych ryzyk; wynikający z monopolizacji brak gwarancji uzyskania możliwie najlepszej jakości świadczonych usług, wymienione wcześniej ryzyko korupcyjne, czy degradacja środowiska powodowana niebraniem pod uwagę czynnika ekologicznego.

Innym rozwiązaniem, które Tidiane N’Diaye wymienia jako czynnik przewagi Państwa Środka, są dobrze znane również z naszego podwórka tanie chińskie produkty. Mowa nie tylko o oryginalnych markach z Chin, ale także nielegalnie produkowanych podróbkach popularnych marek z Zachodu. W warunkach opisanej już niewydolności kontrolnej państw Afryki, na ich rynki dużo łatwiej trafić mogą produkty azjatyckich przemysłowych gigantów, które przeważnie nie spełniają zadowalających norm jakości, a niekiedy nawet bezpieczeństwa. Oszczędzając na kosztach wykonania, Chińczycy mogą jednak zaoferować towary w dużo niższych cenach, co niesie ze sobą dwojakie, utrudniające jednoznaczną ocenę tego zjawiska skutki. Cena stanowi w ubogich społeczeństwach czynnik dużo ważniejszy w kalkulacji dokonywanej przez kupującego, w porównaniu z tym, jak odbywa się to w krajach wysoko rozwiniętych. Sprawia ona, że chińskie produkty zagrażają konkurentom zachodnim, ale także krajowym. To drugie przyczynia się do upadku wielu gałęzi gospodarki, pogłębiając tym samym problem bezrobocia i ekonomicznego niedorozwoju. Z drugiej strony to zjawisko pozwala na radykalną poprawę sytuacji konsumentów, mogącym sobie pozwolić na dostęp do większej puli zakupionych dóbr.

Chiny w przeciwieństwie do państw zachodnich nie stawiają państwom Afryki wymogów reform ani respektowania praw człowieka. Dlatego współpraca z nimi jest atrakcyjniejsza dla niedemokratycznych reżimów afrykańskich

Wszechstronne opisywanie przez autora poszczególnych płaszczyzn chińskiej aktywności w Afryce, pozwala czytelnikowi na uzyskanie pełniejszego i bardziej zniuansowanego obrazu sytuacji. Tym samym ułatwia kalkulację zysków i strat, jakie niesie ze sobą obecność tego azjatyckiego kraju na Czarnym Lądzie. To zjawisko, którego bilans w ostateczności zależeć będzie nie tylko od działań Pekinu, ale przede wszystkim od postawy samych krajów Afryki. Zainteresowanie Pekinu tym kontynentem stwarza dla tego drugiego poważne szanse dla wejścia na drogę dynamicznego rozwoju. Z drugiej strony, nieumiejętnie „grając” zainteresowaniem ze strony Chin i innych wyżej rozwiniętych państw, jak pozostałe kraje azjatyckie czy zachodnie, a także nie wykorzystując potencjału zwiększenia swojej pozycji negocjacyjnej poprzez np. zrzeszanie się w regionalne bloki polityczne, marnują potencjał, dając szansę na łatwiejsze rozgrywanie przez preferujący bilateralne podejście Pekin. Zbyt łatwe pozwalanie Chińczykom na wypychanie konkurentów amerykańskich i europejskich może doprowadzić do sytuacji, w której Państwo Środka, świadome bycia bezalternatywną opcją dla Afryki, będzie mogło podyktować jej mniej korzystne warunki, niż gdyby zadbano o istnienie konkurencji. Rosnące wpływy ekonomiczne w sposób nieunikniony będą miały przełożenie na wpływ polityczny. Kraje afrykańskie będą mogły stać się zakładnikami globalnej polityki chińskiej. A Pekin, wykorzystując wzajemne powiązania, będzie mógł z nich skorzystać w celu realizacji swoich interesów mocarstwowych.

O autorze

Tidiane N’Diaye jest publikującym w języku francuskim ekonomistą, antropologiem i pisarzem, pochodzącym z Senegalu. Naukowo zajmuje się m.in. badaniem uwarunkowań ekonomicznych i społecznych we francuskich departamentach zamorskich, a także historią cywilizacji tworzonych przez czarnoskórą ludność Afryki. Żółte i Czarne. Historia chińskiej obecności w Afryce pozostaje póki co jedynym przetłumaczonym na język polski dziełem autora.

***

Przegląd Literatury Azjatyckiej to cykl artykułów poświęconych wybranym książkom o tym wciąż niedostatecznie w Polsce poznanym, największym kontynencie świata. Stanowi okazję do przybliżenia czytelnikowi interesujących pozycji, opisujących elementy azjatyckiej rzeczywistości, od polityki po kwestie społeczne. Każdego miesiąca w ramach Przeglądu pojawi się jedna książka, umożliwiając przedstawienie podejmowanego przez nią zakresu tematycznego i wniosków płynących z lektury.

Sekretarz Działu Azjatyckiego Nowej Konfederacji. Student Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku stosunki międzynarodowe. Współpracownik Instytutu Boyma oraz członek Forum Młodych Dyplomatów. Jego zainteresowania naukowe krążą wokół regionu Azji i Pacyfiku, a także zagadnień związanych z przemianami w Chinach i ich polityce zagranicznej. Z trzecim sektorem związany od 2017 roku. Prywatnie fan kina, beletrystyki i muzyki alternatywnej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz